Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Waluta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Waluta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 października 2017

Kubańska codzienność - ceny

Ceny niestety są tematem z powodu którego Kuba nie przypadła mi za bardzo do gustu. Po kraju o jakości turystycznej i poziomie życia poniżej Mołdawii spodziewałbym się cen zbliżonych do tamtejszych szerokości geograficznych. Niestety nie. Kuba cenami dla turystów śmiało oscyluje na poziomie Europy zachodniej. Oczywiście wszystko jest kwestią przyzwyczajenia, sposobu życia, umiejętnością kombinowania itp. Nie wnikając w te szczegóły podaję wartości, jakie odnotowaliśmy w naszych tabelkach.

Sumaryczny przelicznik
  • 1 CUC = 4,23 PLN (po wymianie PLN → EUR → CUC)
  • 1 CUP = 0,18 PLN (po wymianie PLN → EUR → CUC → CUP)

Noclegi
Są to ceny za noc. Więcej o noclegach w  jednym z kolejnych wpisów.

Koszty spożywcze
  • 2 małe pizze w centrum Hawany: 2 - 6 CUC (w zależności od miejsca)
  • 2 małe pizze w sieci The Kings Pizza na obrzeżach Cienfuegos: 47 CUP
  • 1,5 litrowa woda mineralna: 1,5 CUC (Panamericana)
  • 1,5 litrowa cola: 1,5 CUC (Panamericana i sklepy prywatne)
  • 2x kawa w kawiarni w centrum Hawany: 4 CUC
  • 2x kawa w kawiarni w Viñales: 2 CUC 
  • 2x kawa (wielkość około espresso) w oknie dla lokalsów w Trinidad i Hawanie: 2 CUP
  • 2x kawa w kawiarni dla miejscowych (Cienfuegos): 2,4 CUP
  • Kawa w kawiarni pod El Nicho: 2 CUC
  • 2x zimne soki (tamaryndowiec, fruta bomba) w oknie dla lokalsów: 6 CUP
  • 2x lody w rożku w oknie dla lokalsów w Trinidad i Hawanie: 2 CUP
  • 2x obiad w Cafe Paris w centrum Hawany: 18 CUC
  • 2x solidny obiad w azjatyckiej restauracji La Flor de Loto poza centrum Hawany: 13,5 CUC 
  • 2x solidny obiad w restauracji Bavaria poza centrum Hawany: 15 CUC
  • 2x talerz spagetti w Viñales: 5 CUC
  • 2x obiad w Viñales: 9 CUC
  • 2x obiad we włoskiej knajpie w Cienfuegos: 15 CUC 
  • 2x mały obiad w meksykańskiej knajpie w Trinidad: 6,25 CUC
  • 2x hamburgery, napoje i woda w oknie w Trinidad: 4,4 CUC
  • Bułki śniadaniowe w oknach - 13 - 20 CUP (w zależności od składu)
  • 2x bułki w Cafeteria Prado w Cienfuegos: 7,5 CUC 
  • 2x przeochydna bułka z jajem/serem i wędliną w jadłodajni dla miejscowych (Cienfuegos): 5 CUP
  • 2x grillowane na miejscu bułki z warzywami, serem i dużą ilością mięsa w Viñales: 4 CUC
  • 12 małych bananów kupionych z wózka: 20 CUP
  • 2x lody w podobno kultowej (nie najlepszej) lodziarni Coppelia w Hawanie: 6,8 CUC
  • Drinki (Piña Colada, Cuba Libre) w Viñales: 3 CUC
  • Piña Colada w noclegu w Cienfuegos: 3 CUC
  • 2x lokalne drinki w oknie w Trinidad: 3 CUC
  • 2x duże Churros z miodem i mlekiem: 40 CUP (Trinidad) - 1,25 CUC (Hawana)
  • 2x puszka piwa: 2-3 CUC
Transport
Podane ceny są za osobę w jedną stronę, chyba że w szczególe jest inaczej. Więcej o transporcie w jednym z kolejnych wpisów.
  • Hawana → Viñales: 20 CUC
  • Viñales ↔ Playa de Cayo Jutías: 15 CUC / kurs powrotni
  • Viñales → Cienfuegos: 35 CUC 
  • Cienfuegos ↔ park u podnóża wodospadu El Nicho: 25 CUC / kurs powrotni
  • Cienfuegos → Trinidad: 6 CUC
  • Trinidad ↔ Playa Ancon: 5 CUC / kurs powrotni
  • Trinidad → Hawana: 25 CUC
  • Centrum Hawany → lotnisko: 20 CUC / taksówka
  • Transport publiczny z okolic lotniska do centrum Hawany: 1 CUP / w osoby
Pamiątki
  • 3x 250g kawy z Cafe Escorial w Hawanie: 9,75 CUC
Pozostałe
Ceny (CUP) w najlepszej hamburgerowni na wyspie
Ceny w oknie w Trinidadzie

Ceny w oknie z najlepszą kawą w Trinidadzie

Kubańska codzienność - zakupy i dostępność towarów

Dostępność towarów z pewnością powoduje jedną z największych obaw przed wyjazdem na Kubę. Czemu się dziwić, skoro do naszej świadomości dochodzą wyłącznie informacje o niekończących się kryzysach i pustych pułkach. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście tak jest, ale grzechem byłoby pozostawienie tego bez właściwego zrozumienia kontekstu.

Panamericana
źródło: www.cubabusinessreport.com
Na szczęście dla turystów, wszechwładza i wtrącanie się państwa w każdy aspekt życia na Kubie jest jakby w odwrocie. W ten magiczny sposób okazało się, że można otworzyć sklep, który nie będzie świecił pustkami. Taką najjaskrawszą formą kapitalizmu jest sieć sklepów Panamericana. Kapitalizmu nieco dzikiego, ponieważ kubański oddział nie posiada nawet strony internetowej. Nikt tego bowiem na wyspie nie potrzebuje, ważniejsza jest twarda oferta - towary na półkach. I rzeczywiście, niezależnie czy jest to sklep ogólno-spożywczy, spożywczo-przemysłowy, czy nawet jakaś forma elektroniki - towary zawsze są, a kolejki aby je nabyć - prawie zerowe. Dzieje się tak, ponieważ sieć Panamericana jest w skrócie pewną formą Pewexu - to dla osób urodzonych w Polsce za czasów byłego systemu politycznego. Płaci się w nich Peso wymienialnym, a ceny.... no właśnie, są Europejskie. Pamiętajmy więc, że dla nas wydatek €1,5 za 1,5 litrową butelkę coli/wody smakowej jest do przełknięcia. Jednak gdy dla pracującego na państwowej posadzie Kubańczyka średni dzienny zarobek oznacza niewiele powyżej €1, to już chyba domyślacie się, że te sklepy są zdecydowanie powyżej ich możliwości.

Oczywiście żeby nie było, Panamericana nie jest siecią z ochroniarzami, w których zakupy robią wyłącznie bogaci turyści. Większość klientów stanowią Kubańczycy, którzy albo pracują przy turystach i nie mają ochoty kombinować, szukając poszczególnych towarów w państwowych sklepach, albo zwyczajni mieszkańcy wyspy, którzy z jakiegoś powodu nie mają innego wyjścia. Sama oferta sklepów jest natomiast tak różnorodna, że niemal indywidualna. Przykładowo w centrum Hawany byliśmy w jednym, w którym na trzy alejki z półkami, jedna była zapełniona wyłącznie olejem spożywczym. Zawsze da się w nich znaleźć podstawowe towary o długiej dacie ważności. Mam tutaj na myśli wodę/colę, kawę, makarony, ryże, czy nawet pojedyncze słodycze (głównie ciastka). Oczywiście jest też bardzo dużo alkoholu - rum, piwo (także europejskie), whisky, nawet wódka i pojedyncze butelki wina. Gdy okazało się, że nasz bagaż nie doleciał do Hawany następnym lotem, a pierwszego dnia dość mocno przypaliło nas tamtejsze słońce, udało nam się też nabyć jakiś balsam do opalania i szampon. Muszę jednak wspomnieć, że miało to miejsce dopiero w czwartym sklepie, przy bardzo dużej pomocy miejscowych, którzy jakoś zrozumieli o co nam chodzi i po prostu pokierowali do takiego, gdzie jest dużo towaru kosmetyczno-zdrowotnego.

Być może opis powyżej nieco uspokoi Wasze wątpliwości, dlatego dopełniając kronikarskiej rzetelności muszę Was nieco ostrzec. Pisząc o szerokim dostępie do towarów w Panamericanie, mam na myśli jedynie dostęp a nie wybór. Żyjąc w zachodnim świecie jesteśmy bowiem przyzwyczajeni do kilku producentów i możliwości dobierania produktów do naszych smaków, gustów i upodobań. Nie oczekujcie tego na Kubie. Tam towar po prostu albo jest, albo go brakuje. Dlatego nie należy wybierać i wybrzydzać. Naprawdę sukcesem tamtejszych sklepów jest fakt, że można kupić np. butelkę wody smakowej. Kubańczycy nie są jeszcze na tym etapie dobrobytu, że mogą w smakach wybierać - cieszą się, że taki produkt po prostu jest możliwy do kupienia.

Sklepy prywatne
Drugą grupą punktów, w których można robić zakupy, jest stosunkowa nowość na Kubie, która pojawiła się na przestrzeni zmian ostatnich lat - inicjatywa prywatna. Nagle bowiem okazało się, że na wyspie są i można nabyć rozmaite dobra. Najbardziej podstawowym przykładem są tzw. okna. W skrócie, są to punkty żywieniowe, gdzie ktoś z okna swojego mieszkania przygotowuje np. bułki z jajkiem sadzonym, serem i innym wypełnieniem, soki owocowe itp. Ponieważ w Panamericanach nie byliśmy w stanie kupić żadnego pieczywa, nabiał jest na wyspie nieznany a mięso można nabyć w przerażających sklepach rzeźniczych na otwartym powietrzu, takie okna stały się źródłem naszych codziennych śniadań.


Jednak część mieszkańców poszła o krok dalej, otwierając po prostu sklepy. Kilka z nich zwiedziliśmy szukając ciuchów, które zastąpiłyby nasze nieprzybyłe jeszcze z Mexico City. Byliśmy więc w pojedynczych sklepach, gdzie kupiłem np. niezłej jakości klapki, ale też raczej kiepską koszulkę. Byliśmy też w dużych halach handlowych, gdzie gnieździło się mnóstwo stoisk z ciuchami, elektroniką, popularnie rzecz ujmując grochem, mydłem i powidłem. W takich miejscach również ciężko oczekiwać jakości i różnorodności towaru. Znalezienie pasującego rozmiarowo i w miarę wyglądającego zestawu od majtów po lekką koszulkę zajęło nam około dwóch godzin. A ceny... niezależnie od jakości, raczej równe, lub powyżej europejskich.

Pisząc o inicjatywie oddolnej, warto również wspomnieć o takiej bardzo podstawowej - ludziach na ulicy sprzedających owoce i warzywa. Znajduje się ich w różnych miejscach, czasami w bocznej uliczce hawańskiej starówki, czasami na odległym osiedlu mniejszego miasta. Sprzedają oni lokalne produkty rolne, np. cebulę, pomidory, paprykę, ananasy czy banany. Polecamy zwłaszcza te ostatnie. Cenowo - odnieśliśmy wrażenie że niezależnie czy braliśmy 4, czy 12 małych bananów, zawsze płaciliśmy 1 CUC.

Handel uliczny w Hawanie

Handel państwowy
Ostatnią grupą sprzedażową są punkty państwowe. Wizyta w nich to istna przygoda, ponieważ to jest właśnie prawdziwa Kuba. No, może nie ta sprzed kilku lat, gdzie ciężko było o jakikolwiek produkt. Bo i wyspa jest teraz nieco na górce a i część mieszkańców stała się klientami przedsiębiorstw niepaństwowych. Niemniej klimat w nich nadal jest co najmniej przygnębiający. Przykładowo w Hawanie zwiedziliśmy wielką, ciemną halę, w której obok siebie znajdowały się stoiska z chemią, odzieżą, pieczywem, surowym mięsem i jadłodajnia. W tekstylnym domu towarowym musieliśmy dopchać się do lady i liczyć na szczęście, że obsługująca Pani akurat skończy gdzieś w naszych okolicach, abyśmy wykupili wszystkie dwa będące na stanie ręczniki. Płatność oczywiście wyłącznie Peso kubańskim, na szczęście coś nas wcześniej podkusiło, aby w kantorze dokonać wymiany drobniaków również na tą walutę. Natomiast w Cienfuegos wstąpiliśmy do państwowej jadłodajni. Oferowano tam bułki, kawę, ale także piwa i papierosy sprzedawane na sztuki. Klimat był totalnie, całkowicie przygnębiający. Pustka w środku, pojawiający się co chwilę element społeczny, który kupował po jednym papierosie itp. Ponieważ goniła nas godzina porannego transportu, nie mieliśmy za bardzo czasu na szukanie innego miejsca. Zamówione bułki jedliśmy trochę z ręką na sercu. Dorota dość szybko wyeksmitowała twór niekoniecznie przypominający ser, a którego walory smakowe dalekie były od choćby znośnych. Koniec końców nie mieliśmy żadnych przebojów zdrowotnych, niemniej woleliśmy już pławić się w morzu kubańskiego bez-smaku restauracji i tanich knajp, niż spożywać coś wyglądającego równie fatalnie i smakującego jeszcze gorzej ;) Jedynym plusem takiego miejsca jest cena - stricte kubańska. Za dwie bułki zapłaciliśmy bowiem 5 Peso kubańskich - około 88 groszy ;)

Podział na klientów
Niestety na Kubie cały czas da się zauważyć podział pomiędzy mieszkańców wyspy, oraz przyjezdnych. W pewnym sensie tworzy się ona w sposób naturalny, np. poprzez sieć Panamericana, czy zapewniający transport między miastami Taxi collectivo. Z innej strony wspierane jest przez system. Przykładowo w pewnym sklepiku na jednej z bardziej żyjących wieczorem ulic Hawany właściciel nie chciał nam sprzedać butelki wody, ponieważ mieliśmy przy sobie wyłącznie Peso wymienialne. Trochę to dziwne, ponieważ walutą tą płaciliśmy nawet w tzw. oknach - nie wnikam co było tego powodem. Jednak najbardziej hard core-owa opcja uwidacznia się w dwóch cennikach, lub realnej separacji ludzi. Przykładem może być Muzeum rewolucji w Hawanie, czy niemal dwunastokrotnie droższe bilety wstępu do obiektów przyrodniczych Gór Escambray - np. wodospad El-Nicho. Z separacją spotkaliśmy się natomiast w lodziarni Coppelia, gdzie przy wejściu grzecznie - niemniej dość stanowczo - zostaliśmy przekonani do ustawienia się w punkcie dla turystów. Przez to oczywiście płaciliśmy w Peso wymienialnym, ceny śmiało konkurowały z europejskimi, niemniej smak i jakość obsługi zdecydowanie nie dorównywały zachwytom niemal każdego przewodnika nad kultowością tego miejsca.

poniedziałek, 16 października 2017

Kubańska codzienność - waluta


CUC vs. CUP - źródło: www.cuba101.com
Jadąc na Kubę należy mieć w głowie obowiązywanie dwóch walut. Podstawową, oficjalną, miejscową, jest kubańskie Peso (Peso Cubano - skrótowo określane CUP). Jednak w czasach niekończących się kryzysów dużo większe przyciąganie, umożliwiające łatwe nabycie normalnie niedostępnych towarów, miał amerykański dolar. Aby zablokować rosnący wpływ tej waluty, na początku wieku Kuba wprowadziła zakaz używania dolara, jednocześnie udostępniając tzw. Peso wymienialne (Peso convertible - skrótowo CUC).

W początkowym zamyśle była to waluta, którą mogli posługiwać się wyłącznie turyści, a w dziwnych czasach wielu obostrzeń, Peso wymienialne było wręcz zakazane dla mieszkańców wyspy. Każdą jednostkę zarobioną na zagranicznych obywatelach mieli bowiem zwrócić do Państwa, w postaci regularnej transakcji w kantorze.

Tyle tytułem historii, teraz czas na opis sytuacji rzeczywistej. Faktem jest, że Peso wymienialne, przynajmniej w miejscach turystycznych, stało się walutą niemal oficjalną. Płaci się nim w sklepach, restauracjach, za transport, nocleg itp. Płacą nimi turyści, jak też miejscowi. Miejscowi, ponieważ dewiza ma dużo większą wartość. Gdy możesz bowiem zapłacić za coś 10 razy drożej, to choćby trzeba było to coś wyjąć spod ziemi, to się uda :-) Miejscowi, ponieważ zarabianie na turystach w walucie wymienialnej przynosi tak kosmiczne - w porównaniu do normalności - zyski, że po prostu nie chce im się szukać i kombinować w normalnych sklepach. Wolą iść do zwykłego sklepu dewizowego, gdzie rzeczy po prostu są.

Przelicznik między Peso wymienialnym a peso miejscowym, generalnie jest stałe, na poziomie 1:24-25. Tyle w kwestii kursu bankowo/kantorowego. Jeśli chodzi o kurs zakupowy - z tym bywa już różnie. W niektórych miejscach ceny wystawione są w dwóch walutach o stosunku zbliżonym do kantorowego przelicznika. W co bardziej zaradnych lokalnych inicjatywach, ceny określone są w walucie lokalnej z możliwością płacenia w Peso wymienialnym, po przeliczniku około 1:10 (około 2,5 raza drożej). U mniej zaradnych sprzedawców warto samemu przejąć inicjatywę. Przykładowo, jeśli coś kosztuje około 22 Peso, samemu wręczyć jedno Peso wymienialne, z prostym zapytaniem ok?

Aby mieć pewność, że nie zostanie się podliczonym tak źle, jak to można zrobić na normalnych turystach, warto zaopatrzyć się w peso lokalne. Wtedy znikają kwestie przelicznikowe a i można skorzystać z niedrogich zakupów w popularnych oknach, o których wspomnę przy okazji wyżywienia.

Na Kubie najliczniejsza jest sieć kantorów Cadeca. Rozpoznacie je po ogromnych kolejkach. Co ciekawe, sieć ta nie posiada monopolu, ponieważ w Trinidadzie skorzystaliśmy z usług Banco Financiero Internacional. Jest więc szansa, że za kilkanaście lat usługi ichniejszego systemu bankowo-finansowego osiągną jakiś sensowny kształt :-) Peso wymienialne należy zakupić w kantorze na lotnisku. Nie cieszcie się, jeśli do dwóch okienek stoi 15-osobowa kolejka. Oznacza to co najmniej 40 bezpowrotnie straconych minut. No bo przy wymianie trzeba kilkukrotnie sprawdzić paszport i wszystkie jego dane, ręcznie wypełnić druczki itp. Wymienić pieniądze na lotnisku musicie, ponieważ jest to Wam niezbędne przy płaceniu za choćby dojazd do hotelu. Przez dwa tygodnie nigdzie bowiem nie spotkaliśmy się z możliwością płacenia w obcej walucie.

Kolejka przed kantorem CADECA w Hawanie

A, i nie wpadajcie na głupi pomysł wymienienia tylko €100 z myślą, że kolejne kwoty będziecie pobierać na bieżąco na mieście. W centrum Hawany obsługą zarówno miejscowych, jak też przyjezdnych, zajmują się bowiem raptem dwa kantory. Kolejki do nich są zawsze ogromne, czas obsługi to zazwyczaj ponad godzina. Najlepiej na samym początku wymienić około €300 na osobę na tydzień pobytu. Gdy ten budżet zacznie sięgać rezerw, będziecie już wiedzieć jakie koszty generujecie każdego dnia i mniej więcej ile będziecie potrzebować do końca Waszego pobytu. Wtedy najprawdopodobniej będziecie też w jakimś mniejszym mieście, w którym większość turystów już posiada wymienioną walutę, dzięki czemu kolejki są po prostu mniejsze. Przykładowo swoje sprawy w Trinidadzie załatwiliśmy w jakieś 10 minut.

Kolejka przed kantorem w Trinidadzie

Jeśli chodzi o Peso lokalne, na lotnisku nie chciano nam wydać tej waluty, tłumacząc to - dość często słyszanym na miejscu - you don't need this money. Właściciele hoteli też byli niechętni na jakąkolwiek wymianę, bo you don't need this money. Natomiast po odstaniu swojego w Hawanie i Trinidadzie bez większych problemów udało nam się dokonać wymiany z Peso wymienialnego na Kubańskie.

Warto mieć na uwadze, że od kiedy Dolar Amerykański został zakazany na Kubie, wymiana tej waluty jest po prostu nieopłacalna. Po pierwsze z powodu słabego przelicznika, po drugie z powodu opłaty państwowej w wysokości 10% transakcji. Dlatego Amerykanom bardziej opłaca się u siebie zaopatrzyć w waluty Europejskie i dopiero z nich dokonywać zakupu Peso.

Kolejna sprawa, od jakiegoś czasu nie obowiązuje już tzw. wiza wyjazdowa - opłata jaką należało uiścić podczas odprawy na lot powrotni. Nikt nie chciał od nas żadnych pieniędzy.

Oczywiście przewidując wydatki do końca pobytu warto zabezpieczyć sobie pewną górkę. Jeśli nie będzie wykorzystana - zawsze można kupić dodatkową butelkę pamiątkowego rumu. Jeśli mimo to coś Wam zostanie - może to uatrakcyjnić Waszą kolekcję zagranicznych walut. Co ciekawe bowiem, Kuba posiada specyficzny rozkład wartościowy. Można więc spotkać przykładowo 25 Centavos (tzw. grosze, setne części Peso) wymienialnych, podczas gdy w przypadku waluty narodowej jest tylko 20 Centavos. Najciekawsze są jednak banknoty - zwłaszcza obecność wartości 3 Peso (w obu przypadkach). Są one bardzo chętnie kolekcjonowane wśród Amerykanów, którzy mają powiedzenie: jesteś głupi jak trzydolarowy banknot.

Będąc na miejscu warto zwracać uwagę na wydawaną resztę. Nam się to nie zdarzyło, ale kilkukrotnie czytałem o wydawaniu waluty lokalnej w zamian za Peso wymienialne. Zatem jak je szybko rozpoznać? Otóż wszystkie banknoty na środku frontowej strony, pod wartością mają podpis Pesos convertibles. Natomiast w przypadku monet, Peso wymienialne na frontowej stronie posiadają wizerunki budowli. Peso kubańskie natomiast różne symbole związane z rewolucją - wizerunki postaci, lub logotypy.

sobota, 14 października 2017

Pierwsze chwile na Kubie - dojazd z lotniska do centrum Hawany

Lotnisko w Hawanie znajduje się około 25 kilometrów od jej starówki. Turystom zawsze poleca się skorzystanie z taksówki, której kurs kosztuje 20 Peso wymienialne. Cwaniakujący taksówkarze początkowo proponują cenę wyższą, jednak niemal od razu schodzą do jakby odgórnie ustalonej wartości. Odgórnie, ponieważ na moją propozycję niższej usłyszałem nawet bezceremonialne are you crazy?

Oficjalnie na lotnisko nie dojeżdża żadna komunikacja zbiorowa. Jednak wiele podróżnych zna trasę na najbliższy przystanek autobusu dojeżdżającego do centrum. Od terminala międzynarodowego dzieli go około trzykilometrowy odcinek wzdłuż niezbyt ruchliwej, nieoświetlonej drogi. Na Avenida Rancho Boyeros przed zjazdem z Calzada de Mazorra znajduje się przystanek autobusowy linii numer 1. Dojedziecie nim do Parku de la Fraternidad, czyli w okolice znajdującego się na styku Havana Vieja i Centrum Hawany Capitolu.

Przystanek autobusu miejskiego jadącego z lotniska do centrum Hawany

W sieci krąży wiele historii, że turyści nie mogą korzystać z komunikacji publicznej. Tą plotkę dementujemy przynajmniej w połowie. W połowie, ponieważ z jednej strony dwukrotnie skorzystaliśmy z autobusów i nikt przy wejściu nie wypytywał nas o znajomość hymnu, lub poezji Kubańskiej. Kierowca zazwyczaj jest bowiem spóźniony, pojazd zapchany a gdy ktoś wrzuca monetę przy wejściu, to nie należy się zastanawiać, tylko starać jak najszybciej dowieźć pasażerów na miejsce. Z drugiej jednak strony, nasze przejażdżki autobusowe odbywały się z akompaniamentem stosunkowo niewielkich plecaków podręcznych. Gdybyśmy próbowali wejść, będąc dodatkowo   obładowani naszymi  pięćdziesięciu-litrówkami, być może zakończyłoby się to porażką.

Bilet na komunikację zbiorową jest śmiesznie tani - nieco poniżej połowy Peso kubańskiego za osobę. Hm... tylko że trzeba płacić walutą lokalną a nie otrzymaną w kantorze wymienialną... Gdy idziecie więc prosto z lotniska, warto popytać miejscowych o zamianę Peso wymienialnego na miejscowe (większy wpis dotyczący zawiłości walutowych  już wkrótce). Warto przy tym wspomnieć, że jest to potrzebne na autobus (dla nie-ibero-języcznych para bus, lub para autobus wystarczy). Ostatecznie ktoś po prostu podaruje Wam jedno Peso. Wierzcie mi, nawet biorąc pod uwagę niski poziom zarobków statystycznego Kubańczyka, jedno Peso jest kwotą niewielką.

Tym samym dementujemy historie, że w komunikacji miejskiej turyści muszą posługiwać się Peso wymienialnym - czyli że jeśli kierowca Was wpuści, to zapłacicie ponad 25 razy więcej niż mieszkańcy wyspy. Wchodząc do autobusu za pierwszym razem, do ręki kontrolera (zawsze stoi w pierwszych drzwiach, przez które wchodzi się do pojazdu) włożyliśmy monetę 1 Peso kubańskie i zapytaliśmy się ogólnie rozpoznawalnym stwierdzeniem - OK? Kiwnięcie głową z jego strony było potwierdzeniem, że wszystko jest w porządku :-)

poniedziałek, 9 października 2017

Pierwsze chwile na Kubie - wymiana waluty

Kwestię pieniędzy dokładniej omówię nieco później. Tutaj tylko w skrócie powiem, że nie liczcie na możliwość płatności kartą, czy w walucie obcej. Po prostu trzeba dokonać wymiany. Na lotnisku w Hawanie znajdują się dwa kantory - w hali odlotów, oraz gdzieś na zewnątrz, na poziomie przylotów. Niestety, nawet 12 osobowa kolejka oznacza kilkadziesiąt minut wyczekiwania. Wiem, po trzech godzinach czekania na bagaż i załatwianiu formalności z jego opóźnieniem, każda minuta kłuje niczym chirurgiczna igła, wbijana pomiędzy żebra. Ale inaczej po prostu się nie da. Nie próbujcie też szalonego pomysłu z serii - wymienię €100, a resztę będę dobierał w miarę potrzeb na miejscu. Wymiana waluty w Hawanie też bowiem oznacza grubo ponad godzinę stania w kolejce. Kubańczycy nie pomogą Wam w tym, wychodzą z założenia, że pieniądze wymienia się w kantorze a nie u nich - nawet jeśli po lepszym kursie. Dlatego nabierzcie wiele cierpliwości, przygotujcie gruby plik banknotów wydawanych przez cały urlop i stójcie w tej #@$#^%@$ kolejce ;)

Kolejka przed kantorem CADECA w Hawanie
Wiem, że z przewidzeniem wydatków jest problem, zwłaszcza w kraju o nieznanych i różnorodnych cenach. Niemniej polecam grubo ociosać swoje prognozy na mniej więcej cały pobyt. Chodzi o to, że gdy po tygodniu będziecie już mniej więcej znać swoje dzienne wydatki i potrzeby, najpewniej będziecie wtedy w jakimś mniejszym miasteczku. Przebywający tam turyści też zazwyczaj mają już wymienioną walutę, więc kantory nie są obładowane aż tak horrendalnymi kolejkami. W taki sposób dobranie pieniędzy w Trinidadzie zajęło nam około 10 minut.

Kolejka przed kantorem w Trinidadzie
A i jeszcze jedno, na lotnisku można kupić wyłącznie Peso wymienialne. Dopiero w mieście można myśleć o jego krajowym odpowiedniku. Nie polecam również kupowania lokalnej waluty za Dolary amerykańskie. Nieco więcej na ten temat w kolejnych wpisach.