Tymczasem szykują się także cięcia w rozkładach jazdy pociągów spółki PKP InterCity, która oprócz ekspresów ma przede wszystkim pociągi TLK (dawne pośpieszne). Ten przewoźnik również zalega zarządcy torów z opłatami. Jeszcze we wtorek Zbigniew Szafrański mówił, że cięcia wejdą w życie 15 maja. Nie wykluczył, że wtedy może się zmienić lista odwołanych pociągów Przewozów Regionalnych. Wczoraj przyznał jednak, że na wniosek przewoźników ten termin może być przesunięty o dwa, trzy tygodnie. Paweł Ney, rzecznik PKP InterCity, poinformował, że przygotowana jest lista pociągów o najmniejszej frekwencji, których kursowanie zostałoby zawieszone. - Nie wykluczam, że stanie się to 1 czerwca - powiedział.
piątek, 7 maja 2010
Zamieszanie na kolejach w Polsce
wtorek, 19 stycznia 2010
Zmiany na rynku kolejowym w Polsce
Dlaczego więc na początku wspomniałem o tzw. „otwartym niebie”? Ano dlatego, że wreszcie podobny projekt wszedł w życie na rynku kolejowym w Polsce. Śmiech na sali? No bo kto by chciał jeździć po tym zacofanym kraju, gdzie dworce kolejowe śmierdzą kupą pozostawioną tam w latach osiemdziesiątych poprzedniego wieku a tory sprawiają, że średnia prędkość pociągu to zawrotne 70 km/h ale tylko na tych ważniejszych trasach? Hehe, a kto by pomyślał że np. lotnisko we Wrocławiu w ciągu dziesięciu lat z nieco poniżej dwustu tysięcy obsługiwanych rocznie pasażerów przejdzie do wartości zahaczającej o 1,5 miliona? A warto wspomnieć, że port ten ma ograniczenia spowodowane korzystaniem z pewnych przestrzeni na równi z wojskiem, no i Wrocław najatrakcyjniejszym punktem na mapie Europy, powiedzmy sobie szczerze, nie jest. Może więc jednak jest coś na rzeczy?
Problemem PKP jest długotrwały brak inwestycji we własną przyszłość, która stała się niemożliwa przez pojawianie się gigantycznych strat i zamieszania prywatyzacyjnego. Koleje, jako moloch państwowy istniały, bo istnieć musiały. A jak to istnienie wyglądało, już niewiele osób zwracało na to szczególną uwagę – ważne aby pociągi jeździły, a pieniążki na to się zawsze znajdą. Jednak po wprowadzeniu gospodarki rynkowej trzeba było się w końcu zająć kolejami i zarazem uświadomić sobie, jak zacofanym zagadnieniem w Polsce się one stały. Według niektórych, największe zamieszanie zaczęło się w 2000 roku, dzięki wejściu w życie ustawy o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji PKP. To wtedy nastąpił, czasami dziwaczny i niejasny, podział na kilka spółek zajmujących się na pierwszy rzut oka tym samym. Efektem tego było ujawnienie dotychczasowej nieudolności w prowadzeniu przedsiębiorstwa, która uwidaczniała się poprzez wieloletnie zacofanie i bardzo duże długi. Co bardziej krzykliwi przewidywali rychły upadek kolei i wzrost bezrobocia o ponad 100 tysięcy zwolnionych pracowników...
Ale to już historia. Postanowienia te należało wprowadzić w życie, aby przyzwyczaić grupę do sytuacji, jaką dziś zastaliśmy. A co zastaliśmy? Paradoksalnie niewiele mniejsze zamieszanie. Od kilku lat bez przerwy przetaczają się tematy o zadłużeniu i zacofaniu kolei, likwidowaniu następnych połączeń i generalnie utrudnianiu życia pasażerów. Zwłaszcza poprzez ostatnie przetasowania między spółkami córkami i nowymi markami połączeń. Tanie Linie Kolejowe, osobowe interREGIO jeżdżące szybciej i taniej niż pospieszny, droższe bilety na kurs pospieszny, który nie obowiązuje jak dotąd w pociągach zwykłych... osobę nieobeznaną w zagadnieniu kolei bardzo łatwo może przy tym rozboleć głowa! Dlatego może na spokojnie postaram się przedstawić jak to aktualnie wygląda?
Wszystkie firmy zajmujące się do niedawna transportem kolejowym w Polsce należą do grupy PKP. Właścicielem jej jest Skarb Państwa, a utworzył ją celem łatwiejszej dalszej prywatyzacji mniejszych spółek, nazwijmy je „tematycznych” (czyt. zajmujących się konkretnym zagadnieniem transportu kolejowego). Tak więc, pomimo że wszystkie one jeżdżą po tych samych torach i do niedawna miały tego samego właściciela, są zupełnie odmiennymi i niezależnymi firmami.
PKP Intecity. Spółka
ta do niedawna zajmowała się przewozami droższymi, na które w skrócie należało wykupować miejscówki. Od grudnia 2008 do jej obowiązków doszła również obsługa tzw. składów pospiesznych. Celem ujednolicenia i uproszczenia produktu kilka tygodni temu wprowadzono kolejne zmiany. W skrócie, z połączeń oznaczonych mianem EuroCity, InterCity, Ekspres, Tanie Linie Kolejowe i Pospieszny stworzono dwa – InterCity (Pociąg o ograniczonej ilości postojów na trasie, większej prędkości maksymalnej, pokonywanych odległościach i standardzie), oraz Pociąg pospieszny TLK (standardowy skład przeznaczony do podróży na dalszych odległościach).Przewozy Regionalne, do niedawna
A zapatrywania na przyszłość są jeszcze ciekawsze! Jak wspomniałem nieco wcześniej, kolejowe rynki Europejskie zostały otwarte i teraz firma z każdego kraju Unii może wejść ze swoją działalnością do dowolnego innego. Oczywiście nie ma co się spodziewać nagłego najazdu na Polskę. Po pierwsze na początku są dużo bardziej atrakcyjne kraje na naszym kontynencie. Po drugie, chociaż wiemy co zrobiło otwarcie nieba, efekt podobnej unifikacji w zakresie kolejnictwa nie jest tak oczywisty do przewidzenia, a wszelkie kroki mogące spowodować ekspansję na inne kraje, nie takie łatwe do wykonania.
Kolei Szybkich Prędkości na trasach Paryż - Barcelona i Paryż - Madryt. Co ciekawe, w Polsce również planowany jest taki typ kolei. Rozpoczęcie budowy pierwszego odcinka Warszawa Centralna - Łódź Fabryczna datowane jest wstępnie na przełom 2013/2014 roku. Cała tzw. „Linia Y”, która według pierwotnych planów połączyłaby stolicę z Łodzią, Kaliszem, Wrocławiem i Poznaniem miałaby powstać w około 10 lat. Dzięki temu podróż na najdalszych odcinkach zajęłaby około 1 godzinę i 45 minut zamiast pięciu w porywach do sześciu godzin (Wrocław – Warszawa), lub trzech godzin na trasie Poznań – Warszawa.Ale skupmy się na najbliższych kilku miesiącach. Nie da się ukryć, że w chwili obecnej na Polskim rynku kolejowym panuje spory nieład i zamieszanie. Ale tak jest zawsze przy wszelkich większych zmianach. Dlatego debiutując w listopadzie na gościńcu interREGIO nie dziwił mnie fakt, że pomimo istnienia tego produktu już ponad pół roku, większość pasażerów nie zdawała sobie sprawy że jedzie na wykupiony zły bilet! Ostatnio doszły do mnie plotki, że na sporej ilości stacji w kasach zadawane są pytania na pociąg jadący o której dokładnie godzinie bilet chcemy kupić? Co więcej, InterCity wreszcie zaczyna nadganiać cywilizowane standardy informując, że planuje wprowadzenie automatów biletowych, oraz możliwość nabycia biletów za pomocą internetu i karty płatniczej. Swoją drogą nie dziwię się takiemu zachowaniu, gdyż podobne procedury już od pewnego czasu istnieją na rynku przewozów lotniczych. W ten sposób za niedogodność wydrukowania sobie samemu karty pokładowej (czyt. biletu lotniczego) za bilet płacę mniej, a przy wejściu do samolotu mogę zjawić się dużo później niż w przypadku standardowej odprawy na lotnisku. W przypadku kolei mogłoby to wprowadzić oszczędności na niewydajnym systemie okienkowej dystrybucji biletowej, nie mówiąc już na oszczędności czasu i nerwów pojawiających się w trakcie odstawania swoich minut, zwłaszcza w piątkowe popołudnie. Przewozy Regionalne zauważyły, że ich interREGIO odnosi spore sukcesy. Owszem, przytrafiają się spektakularne porażki jak ostatnio często opisywane kursy na trasie Warszawa – Szczecin, ale wynika to z wchodzenia na nowy rynek. Co więcej, właściciele Przewozów Regionalnych zdali sobie sprawę, że ta firma zysków przynosić nie będzie, ale transport regionalny zapewniony musi być. Niemniej o prestiżu danego regionu świadczy również jakość jego transportu, dlatego zwracana jest duża uwaga na odnawianie i dbanie o co najmniej jako taką czystość taboru. Co więcej, niektóre Województwa przejęły lub utworzyły własne spółki przewozowe, takie jak Koleje Mazowieckie (Warszawa), SKM (Trójmiasto),
czy Koleje Dolnośląskie. Arriva PCC złamała monopol PKP na przewóz pasażerski wygrywając w 2007 roku przetarg na obsługę niezelektryfikowanych tras województwa kujawsko - pomorskiego. Wprawdzie wciąż słyszy się mnóstwo negatywnych opinii o kolejnych zamykanych trasach, bądź zmianach godzin/częstotliwości kursowania w taki sposób, że dalsza czy nawet docelowa podróż niema sensu. Niemniej jak wcześniej wspomniałem, spółki kolejowe przechodzą aktualnie zmiany we własnych strukturach. To powoduje zamieszanie jakiego aktualnie doświadczamy, ale w przyszłości sfinalizuje się silniejszą firmą umożliwiającą przynoszenie zysków i usprawnianie podróży kolejowej. Zresztą dobrym przykładem uzupełnienia jest działająca od niespełna roku założona przez władze wojewódzkie spółka akcyjna Koleje Dolnośląskie, która oferuje przewozy na trasach lokalnych, z których wycofał się wcześniej PKP, czy PKP Przewozy Regionalne.Ze świeższych informacji wynika, że najbardziej pierwsze objawy konkurencji poczuje PKP Intercity. Jak wcześniej wspomniałem, nie dalej jak w zeszłym roku małą część ichniejszego tortu zaczął podjadać interREGIO. W ciągu tego tygodnia we wszelkich mediach pojawiało się mnóstwo materiału kompromitującego jakość połączeń kolejowych w zestawieniu z zimowymi warunkami pogodowymi.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać, gdyż LOT zaczął się reklamować w prasie i na dworcach kolejowych dość sensownie uświadamiając podróżnym, że czasami zamiast przez kilka(naście) godzin męczyć się koleją, za podobną cenę można dużo szybciej i punktualnie polecieć na trasach z Warszawy do Wrocławia, Krakowa, Poznania, Gdańska, Rzeszowa czy Szczecina. Efektu natychmiastowego nie uświadczyliśmy, ale świadomość pasażerów została zwiększona :-) Rejsami w Polsce również zainteresował się niemiecki przewoźnik DB. Oczywiście pomijając nagłe przebudzenie się ze snu pana Romana G. który w swym patriotyźmie chce nagle skarżyć tego przewoźnika o pomoc w zbrodniach hitlerowskich jakby informacja o tym pojawiła się nagle w masowej świadomości. Niemniej DB oczywiście nie ma zamiaru się pchać na całość naszego rynku, tylko zainteresował się trasami o najlepszej jakości torów i umożliwiającymi generowanie największych zysków, czyli z Warszawy do Krakowa, Katowic, Poznania i Gdyni. Myślę, że zapowiada to dużą konkurencję i walkę o klienta, a dla nas to przecież najlepsze rozwiązanie jest :-)Każdy z nas chyba wie, że transport kolejowy w Polsce jest jednym z tych elementów, za które można się bardzo wstydzić. Ale od kilkunastu miesięcy można obserwować pierwsze wyraźne zmiany przepowiadające lepszą przyszłość. Większa konkurencja powinna obniżyć ceny i zwiększyć komfort podróży, jak też zmusić firmy do przystosowania się do jeszcze dokładniejszego spełnienia wymogów stawianych przez podróżnego. Niestety naszej ogólnej niechęci do podróżowania po torach nie zmienią informacje o likwidowaniu kolejnych połączeń, absurdzie wykreślenia z rozkładu określonej stacji z powodu zbyt krótkiego peronu, czy szeregu biletów ważnych na jeden, ale nie inny typ pociągu. Dlatego aktualnie proponuję przyglądać się wszelkim informacjom dotyczącym rynku kolejowego i czasami kilkukrotne pytanie się u różnych źródeł czy aby na pewno wykonuje się poprawną procedurę? Świetnym ku temu przewodnikiem może się okazać ten artykuł (http://wyborcza.pl/1,76842,7374721,Stanieja_niektore_bilety__czyli_nowe_promocje_w_PKP.html) Bo przecież zwiedzanie świata nie polega na lataniu w najdalsze jego zakątki a czasami niepowtarzalne miejsca można odkryć 50, 100 czy 300 kilometrów od naszego domu. Ciekawa to perspektywa zwłaszcza, że taka wycieczka nie wymaga wielkich budżetów i długotrwałych planów!
Linkownia:
PKP Polskie Koleje Państwowe S.A.: http://www.pkp.pl/
PKP InterCity: http://www.intercity.pl/
Tanie Linie Kolejowe: http://www.tlk.pl/
Przewozy Regionalne Sp. z o.o.: http://www.przewozy-regionalne.pl/
Koleje Dolnośląskie: http://kolejedolnoslaskie.eu/
Szybka Kolej Miejska: http://www.skm.pkp.pl/
Koleje Mazowieckie: http://koleje.mazowieckie.com.pl/
Arriva PCC: http://www.arrivapcc.pl/
Pociągi dużej prędkości w Polsce: http://www.plk-sa.pl/fileadmin/pdf/inestycja/szybkie_predkosci/pociagi_duzej__predkosci_pol.pdf
piątek, 28 sierpnia 2009
Tanie podróże regionalne?
Na blogu tym dużo czasu poświęcam podróżom po Europie. A coraz ciekawszym ostatnio staje się zagadnienie podróżowanie po Polsce. Czy to w celu wycieczek, wyjazdów służbowych albo odwiedzin u rodziny, zazwyczaj rozważane są trzy opcje - samochód, pociąg, albo PKS. A czemu nie samolotem? Zresztą, ogólnie temat krótkich wypadów krajowych staje się ostatnio zagadnieniem coraz bardziej interesującym a wszystko to z powodu pewnych zmian na rynku. Zobaczmy o co tak w ogóle chodzi?
Kolej. Jakiś czas temu pojawiła się nieciekawa informacja dotycząca zmian w polskim kolejnictwie. Otóż wszystkie tzw. pociągi pospieszne przejęte zostały przez spółkę PKP InterCity (odpowiedzialną dotąd m.in. za pociągi ekspresowe i InterCity), natomiast zarządzającym nimi dotychczas PKP Przewozy Regionalne pozostały jedynie tzw. pociągi osobowe. W bardzo krótkim terminie oznaczało to zwiększenie cen biletów, które stały się niewiele tańsze od tych na tzw. Ekspresy. Rewolucji nie ma, ale w momencie gdy przestała mnie obowiązywać zniżka studencka i gdy ceny jeszcze wzrosły, wyjazd do takiej Warszawy czy Krakowa stał się dla mnie prawie dwa razy droższy. Jeszcze ciekawiej wygląda sprawa przesiadek. Otóż wcześniej posiadając bilet na pociąg pospieszny można było bez problemów jakiś odcinek trasy przejechać pociągiem normalnym. A teraz, trzeba kupić bilet u dwóch różnych przewoźników, przez co jego cena jest jeszcze większa. Szkoda tylko że jakość podróży i czasy połączeń nadal mają wiele do zarzucenia... Ale niewiele czasu po omówionych zmianach potencjalny solidny kęs firmie PKP InterCity odebrała właśnie PKP Przewozy Regionalne. Dlaczego? Ano dlatego, że na kilku trasach eksperymentalnie uruchomiła pociągi o nazwie interREGIO,
które jadą w odnowionym składzie wagonów osobowych (bez przedziałów), ale pomimo kursowania na tych samych trasach co pospieszne i zatrzymywania się na podobnej liczbie przystanków, do celu podróży dojeżdżają szybciej i, co najważniejsze, dużo taniej! Wprawdzie składy te jeżdżą na raptem kilku trasach, ale co chwila uruchamiane są nowe. Co więcej, odpowiedź PKP InterCity była bardzo szybka. Początkowo wróżyli tej inicjatywie porażkę, ale gdy okazało się, że niska cena zabiera dużą część klientów jaka im z tytułu monopolisty przysługiwała, wprowadzili szereg promocji np. z biletami na trasie Kraków-Warszawa nawet w cenach 39PLN! Podobno trzeba się nieco naszukać aby je znaleźć w systemie rezerwacyjnym, ale gdy nie jest się ograniczonym do określonej daty i godziny, stanowi to ciekawą propozycję.
PKS. Owszem, w większości przypadków jeszcze bardziej tkwi w zeszłej epoce niż nasza kolej. Nie korzystam z nich z racji konieczności siedzenia w trakcie jazdy, oraz zajeżdżania specjalnie do centrum każdego miasteczka aby odwiedzić ichniejszy dworzec autobusowy. Ale w trakcie ostatniego powrotu z Łodzi przesiadki koleją regionalną zmuszały nas do ośmiogodzinnej podróży, a pośpieszne kursowały o niepasujących nam godzinach. Niemałym zdziwieniem przywitaliśmy informację, że jakimś okazjonalnym połączeniem PKSu dojedziemy do celu najtaniej i najszybciej niż jakąkolwiek koleją. Warto więc czasami sprawdzić i tą opcję!
Samolotem?
Niestety świadomość naszych rodaków co do podróżowania samolotem jest bardzo niska. Owszem, do Londynu lecimy, ale po kraju należy już podróżować samochodem (często po zatłoczonych i dziurawych drogach), albo właśnie tłuc się marnej jakości koleją. Owszem, było już kilka prób regularnych regionalnych połączeń lotniczych (Direct Fly, oraz częściowo Centralwings i Air Polonia), ale żadna z nich nie utrzymywała się tak długo, jak w przypadku linii Jet Air. Jej profil jako samodzielnego przewoźnika (po zakończeniu współpracy z LOTem – przyp. Tambylec) początkowo wydawał mi się bardzo dziwny. W momencie gdy prawie nikt (oprócz Ryanair) nie latał do Bydgoszczy, oni założyli tam swoją bazę operacyjną tworząc jeszcze bardziej zaskakujące połączenia pokroju Bydgoszcz-Zielona Góra. Okazało się, że w tym szaleństwie był jakiś plan i firma po ponad roku działalności fajnie się rozwinęła i rozbudowała swoją siatkę połączeń. Owszem, latają małymi samolotami typu 18-miejscowy Jetstream 32 czy 46-miejscowy ATR4, ale w chwili obecnej obłożenia lotów i tak sięgają raptem 80%. Firma stawia na małe porty łącząc je ze sobą, lub dzięki współpracy z Austrian Airlines (dowożenie do hubu we Wiedniu) z ichniejszą siatką lotów długodystansowych. Kolejną niszą w której świetnie się Jet Air odnajduje, są tzw. dziury w kolei i loty z przystankami. Większość ich połączeń wykonywanych jest na zasadzie międzylądowań, dzięki czemu oferuje szerszą siatkę połączeń, czasowo i tak bijąc kolej i samochód przynajmniej o połowę. Przykładem mogą być trasy
Warszawa-Drezno przez Zieloną Górę, albo Szczecin-Kraków przez Poznań. No i sprawa najważniejsza, czyli cena. Co jakiś czas Jet Air oferuje bardzo ciekawe promocje, w których np. lot Wrocław-Gdańsk kosztuje 198 złotych w obie strony. Owszem, Gdańsk-Kraków, czy Warszawa-Zielona Góra to równowartość 298 PLN, ale i tak porównując czas podróży, komfort i kosztu biletu kolejowego/przejazdu samochodem, jest to propozycja dość atrakcyjna. Chociaż system rezerwacyjny zawiera kilka błędów (np. obecność trasy Wrocław-Bydgoszcz, na której nie ma żadnych dostępnych biletów), to warto czasami postudiować ich stronę internetową. Kilku znajomych skorzystało z usług Jet Air oceniając zarówno obsługę pasażera, jak też komfort lotu na poziomie niczym nieustępującym tradycyjnym liniom lotniczym! Szkoda jedynie, że promocja firmy jest aktualnie na dość słabym poziomie. Jestem bowiem pewien, że obłożenie lotów byłoby znacznie większe, gdyby tylko więcej ludzi zdawało sobie sprawę z istnienia i ceny ich połączeń.
Większość
krajów, na których rozwinięty jest rynek lotów pasażerskich, posiada możliwości przelotów krajowych w bardzo dogodnych cenach. Przykładowo loty Easy Jet Edynburg/Glasgow-Londyn/Brystol, Paryż-Nicea/Biarritz, Mediolan Malpensa-Rzym/Bari/Sardynia/Sycylia, czy też Ryanair na ich trasach Dublin-Cork, Londyn-Glasgow, Berlin-Frankfurt Hahn/Düsseldorf Weeze lub rozbudowanych siatkach połączeń z Madrytu, Mediolanu Bergamo czy Rzymu. Jakiś czas temu pojawiły się plotki że Wizzair chciałby latać z Katowic do Gdańska. Jeśli Ryanair uruchomi bazę operacyjną na którymś z polskich lotnisk, zapewne również wystartuje z przynajmniej jednym połączeniem lokalnym. Zanim jednak to, oraz podróże po kraju za złotówkę nastąpią, warto poszperać czasami w internecie za nieznanymi nam dotąd formami podróżowania. Okazuje się bowiem, że samolot,
to niekoniecznie LOT z przesiadką w Warszawie, a pociąg, to drogi InterCity. Wszystko wskazuje na to, że era monopolistów powoli się kończy. A to bardzo dobrze, bo pojawia się opcja lepszego dbania o klienta i jego potrzeby komfortu, dotarcie na miejsce o odpowiadającej porze i przede wszystkim za odpowiadającą mu cenę!