Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Forli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Forli. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lipca 2011

Spostrzeżenia własne - przewodnik po Forlì, San Marino, Rimini, Ravennie, Ferrarze

Forlì to bardzo mała miejscowość prawie nieistniejąca w świadomości statystycznego turysty z Polski. Zresztą nie ma się co dziwić, miasto nie stanowi bowiem jakiegoś wielkiego ośrodka a liczbą mieszkańców plasuje się w okolicach polskich Chorzowa, Koszalina czy Legnicy. Osobom śledzącym zagadnienie lotów nisko-kosztowych znane są przypadki takich miejsc które przy pierwszej myśli nie powinny mieć nic nadzwyczajnego do zaoferowania, jednak przy chwili zastanowienia okazują się być propozycją całkiem atrakcyjną.
Podobnie jest z Forlì, które swoją ukrytą wartość – dużo większą niż w przypadku samego miasta – posiada w regionie w którym leży.

Lotnisko
Lotnisko w Forlì nie ma wielkiego szczęścia do ruchu regularnego. Pomimo owocnych romansów z Ryanair oraz Wind Jet i ciekawych planów rozwojowych, obie linie prędzej czy później całkowicie wycofywały Forlì z siatki swoich połączeń. W chwili obecnej głównym przewoźnikiem oferującym regularne połączenia jest Wizz Air. W ten sposób Forlì może się stać dobrą opcją przesiadkową pomiędzy Katowicami, Warszawą, Wrocławiem a Budapesztem, Cluj, Timisoarą, Bukaresztem czy Sofią. Niestety jak wskazuje w chwili obecnej rozkład przewoźnika połączenia do Katowic, Wrocławia i Budapesztu prawdopodobnie zostaną zawieszone wraz z rozkładem zima 2010/2011. Ciekawostką może być obecność na lotnisku linii Belle Air oferującej połączenia ze stolicą Albanii, Tiraną.
Samo lotnisko w Forlì to niewielka struktura podzielona na budynki przylotów i odlotów. W ich środku należy raczej spodziewać się kompletnych pustek. Pasażerowie w okolicach lotniska zaczynają się pojawiać na około 3 godziny przed planowanym jednym z raptem kilku w danym dniu odlotów. Jeśli ktoś w jakiś sposób planowałby przesiadkę w Forlì, przejście pomiędzy budynkami przylotów i odlotów, oraz znalezienie się ponownie w malutkiej i raczej dusznej strefie bramek zajmie co najwyżej kilkanaście minut. Warto jednak uważać, ponieważ obsługa lotniska nie należy do grupy najmilszych. Z obserwacji i doświadczeń własnych można wywnioskować że przechodzenie przez security zaskakująco często jest wydłużane przez kompletne i dość ostentacyjne „przetrzepanie” bagażów podręcznych. Pominę już to, że procedura taka kompletnie nic nie dała. Ba, nawet się okazało że nie zwrócono w ogóle uwagi na elementy które powinny wzbudzać czujność służb, jak większy balsam po opalaniu, czy metalowy pilnik do paznokci...
Jeśli chodzi o dojazd, lotnisko znajduje się na obrzeżach Forlì. W okolicach terminala znajduje się przystanek miejskiego transportu. Niewielkie autobusiki jadą stamtąd w kierunku głównego placu miasta – Piazza Aurelio Saffi. Aby dostać się stamtąd na stację kolejową należy przejść około 1300 metrów, lub wysiąść w okolicach owalnego Piazzale della Vittoria. Stacja znajduje się 700 metrów dalej, na końcu alei Vialle della Liberta. Bilety na komunikację miejską są czasowe. Można je kupić w każdym niemal kiosku a najtańsza opcja umożliwiająca 90 minut jazdy kosztuje €1 od osoby.
 


Forlì
Zdjęcia z Forlì zrobione podczas wypraw własnych dostępne są pod adresem: http://www.panoramio.com/user/1373046/tags/Forl%C3%AC

Forlì to niewielkie, żyjące własnym życiem miasteczko. Oko z pewnością cieszy chwilę po przybyciu do Włoch. Jednak po kilkudniowym pobycie w regionie pierwsze wrażenie w Forlì jest takie, że miasto na tle Emilia-Romagna nie wyróżnia się praktycznie niczym nadzwyczajnym. Co oczywiście nie oznacza że nie warto poświęcić mu kilku chwil, zwłaszcza jeśli mamy nieco wolnego czasu przed planowanym odlotem lub odjazdem pociągu. Fajnie jest bowiem usiąść na kilka chwil na głównym placu Forlì i grzejąc się w słońcu po prostu przyglądać toczącemu się wokół życiu. Opcjonalnie można się przejść po ulicach między Piazza Saffi a Piazzale della Vittoria pośród historycznych budynków uczelnianych, czy też innych, czasami zaskakująco wpadających w specyficzny monumentalizm, budowli.
Jako ciekawostkę polecamy również niewielką kawiarnię znajdującą się u wejścia do Corso della Repubblica z Piazzale dell Vittoria. Pomimo pięciu dni spędzonych we Włoszech i zwiedzeniu kilku knajpek w kilku miastach mimo wszystko tamtejsza kawa smakowała nam najbardziej z całego wyjazdu :-)
 


Okolice
Jakkolwiek samo Forlì nie jest miejscowością mogącą stanowić kilkudniową atrakcję tambylczą, tak okoliczny region Emilia-Romagna warty jest poświęcenia nieco uwagi. Tym bardziej że Forlì znajduje się w pobliżu Autostrade Adriatica A14 biegnącej od Bolonii (wschodnie przedłużenie A1 z Mediolanu) aż na południe Włoch. Dla osób preferujących podróż masowymi środkami transportu świetną opcją może być znajdująca się w Forlì stacja kolejowa. Jakość lokalnej kolei we Włoszech jest bowiem nieporównywalnie lepsza od jej polskiego odpowiednika a wszystko to za bardzo przystępną cenę. W ten sposób można zwiedzić większość okolicznych miast i miasteczek.
W poniższych punktach celowo pomijam Bolonię do której można dostać się z Polski przy użyciu połączeń bezpośrednich. Sam opis Bolonii na blogu powinien się pojawić w późniejszym czasie.

Rimini
Zdjęcia z Rimini zrobione podczas wypraw własnych dostępne są pod adresem: http://www.panoramio.com/user/1373046/tags/Rimini.


Rimini to przede wszystkim masowy wypoczynek i w zasadzie z niczym innym miasto to nie powinno być kojarzone. Infrastruktura wypoczynkowa jest tam imponująca. Na długości kilkunastu kilometrów całość plaży jest zagospodarowana przez pola leżakowo-parasolkowe a w głębi przez wszelkie obiekty rozrywkowe jak boiska, place zabaw, puby i jadalnie. Infrastruktura wrasta również w głąb lądu w postaci sklepów z tanimi pamiątkami, alkoholami, fast foodami, knajpami aż w końcu zagnieżdżonymi do kilku ulic w głąb hotelami. Imponująca jest ilość tego wszystkiego, ponieważ – może nie jakościowo, ale zdecydowanie ilościowo – przewyższa ona choćby Majorkę. Zdziwienie tym większe, ponieważ Majorka jest rozpoznawalnym w całej Europie kurortem wypoczynkowym a Rimini – przynajmniej w Polsce – prawie nieznanym.
Z szybkich obserwacji jakie poczyniliśmy wynika, że Rimini to miejsce bardzo chętnie odwiedzane przez Włochów w weekendy. Dość wyraźny tego obraz mieliśmy na początku maja – przed właściwym sezonem letnim – kiedy to w niedzielne popołudnie na przybrzeżnej ulicy kręciło się mnóstwo osób, a już w poniedziałkowy poranek plaża była niemal opustoszała. Poza włochami Rimini zdaje się być miejscem bardzo popularnym wśród, jak ich nazywam, „narodów bukwo-języcznych”. Oczywiście w przybliżeniu chodzi mi o wszelkie kraje w których pisze się językiem zbliżonym do Cyrylicy, czyli Rosjanie, Ukraińcy czy Bułgarzy. Dało się to zarówno usłyszeć na ulicy, jak też zobaczyć w okolicznych sklepach i knajpach – zaskakująco oferujących np. rosyjski barszcz...

Dojazd
Rimini jest świetnym punktem zarówno dojazdowym, jak też wypadowym. Jak wspomniałem wcześniej, w okolicach miasta przechodzi autostrada A14 a przez niemal wszystkie osiedla linia kolejowa. Daje to spore pole do popisu wypadowego do okolicznych miast pokroju Pesaro, Fano, Ancona, Cesena, Ravenna, Forlì (pociąg lub samochód), czy San Marino i Park narodowy „Foreste Casentinesi, Monte Falterona, Campigna” (wyłącznie samochód).
Jeśli chodzi o dojazd kolejowy, muszę tutaj przestrzec przed popełnieniem podobnego do naszego błędu. Otóż może się okazać że zabookowany hotel będzie znajdował się na obrzeżach Rimini, które od stacji kolejowej może dzielić odległość nawet sześciu kilometrów! Aby więc nie kombinować z taksówką czy lokalnym transportem warto wcześniej sprawdzić czy hotel w którym będzie się planować pobyt nie znajduje się przypadkiem w okolicach jednej z kilku mniejszych stacji kolejowych, oraz czy nasz pociąg nie będzie się na niej zatrzymywał?

Nocleg
Istotną zaletą Rimini są ceny. Przy takiej konkurencji każdy praktycznie hotel musi bowiem walczyć o nielicznych przyjezdnych choćby cenami. Niemniej tutaj też trzeba bardzo uważać, ponieważ najwyraźniej część włochów przejęła i udoskonaliła techniki naciągania znane np. w wypoczynkowych krajach arabskich. Przykładem może być nasz hotel(dane kontaktowe na końcu wpisu), który przy rezerwacji mailowej oferował nam „specjalną promocyjną cenę €75” za pokój za noc. Dopiero po zapytaniu dlaczego tak drogo skoro na ten czas serwisy pośredniczące proponują cenę dużo niższą zaoferowano nam cenę €93 za dwuosobowy pokój na trzy noce ;) Inna sprawa to fakt, że placówka była określona jako trzygwiazdkowa. Po doświadczeniach z hotelami trzy i czterogwiazdkowymi jak też zwykłymi hostelami we Włoszech muszę przyznać, że nie wiem jakim cudem ten uzyskał takowy status. Owszem, to co dostaliśmy w cenie €15 za osobę za noc było ofertą bardzo atrakcyjna. Jeśli jednak za weekend miałbym zapłacić ponad 800 złotych, to czułbym się bardzo oszukany. Zresztą, jak widzę nasz przypadek nie był odosobniony. Chwilę po powrocie koleżanka z pracy znalazła np. ofertę na Grouponie za tygodniowy all-incl. pobyt w Rimini w hotelu 3+* bez transportu. Ciekawostka polegała na tym że promocyjna cena była wyższa niż dwutygodniowe wyjazdy do Egiptu czy Tunezji...

Na miejscu
Poza tymi technicznymi ostrzeżeniami Rimini to świetna baza wypoczynkowa – zarówno w leniwym jak też aktywnym wydaniu. Leniwym z powodu bardzo szerokiej i długiej plaży oraz namawiającymi do błogiego smażenia się na słońcu leżakami. Ciekawostką jest bardzo łagodny przyrost głębokości morza, ponieważ oddalając się nawet o 30 metrów od wybrzeża jest się zanurzonym nie dalej niż do pasa. Gdyby tylko jeszcze woda była cieplejsza. W maju nie mieliśmy odwagi stać w wodzie dłużej niż 8 minut. Fakt, rok wcześniej będąc o tej samej porze roku na Majorce również nie skorzystaliśmy z kąpieli, jednak tutaj woda była zdecydowanie zimniejsza :-)
Jeśli chodzi o aktywną wersję wypoczynku, to sprzyjają temu często spotykane przy plaży boiska do sportów wszelakich, do biegania całkiem nieźle nadaje się przybrzeżna droga a wiejący czasami wiatr jest świetną opcją dla wind/kitesurferów. Oczywiście nie można również zapomnieć o rowerach. Pomimo jednostajnych widoków – wybrzeże jest całkiem niezłą opcją do krótkich wycieczek na jednośladach. Do dłuższych można zaproponować okoliczne miasta jak np. opisane nieco dalej San Marino.
Dla osób lubiących spędzić czas w sposób bardziej zorganizowany interesującą ofertą może być wizyta w Italia in Miniatura. Jest to znajdujący się w północnej części Rimini park tematyczny o powierzchni ponad 85 tysięcy metrów kwadratowych. Znajdują się tam rekonstrukcje głównych zabytków Włoch i Europy w skali 1:25 lub 1:50. Do głównych atrakcji parku należą między innymi rekonstrukcja Canale Grande w Wenecji wielkości umożliwiającej oglądanie jej z poziomu kursujących po nich łódek. Park oferuje także sporo atrakcji dla najmłodszych w postaci np. kina letniego z pokazami laser & music show, „Interaktywna nauka jazdy” pozwalająca dzieciom w wieku 6-12 lat poznać podstawy przepisów drogowych, podróż przez historię Pinokia, „Prehistoric Valley” z modelami dinozaurów czy „Cannonaqua” będąca bitwą na małe armatki wodne. Bilety wstępu kosztują od €10 poza sezonem do €22 w sierpniu, dla dzieci od €7 w zimie do €16 w ciepłych miesiącach. Drugą propozycją – kierowaną głównie do najmłodszych – jest Fiabilandia. Jest to położony nad jeziorem Bernard na południowych obrzeżach Rimini park tematyczny o powierzchni 150 tysięcy metrów kwadratowych. Większość tamtejszych atrakcji jest ściśle połączona z bajkami, przykładowo Zamek Merlina, Zatoka Piotrusia Pana czy Podróż Kapitana Nemo. Całość to połączenie różnorakich pokazów, występów i wycieczek kolejkami, dywanami, samochodami i innymi pojazdami po torach, drodze, wodzie i zjeżdżalniach. Wstęp kosztuje €20 za osobę dorosłą i €16 za dziecko. Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej parku (na końcu wpisu). Niestety nie obędzie się bez tłumacza internetowego gdyż serwis ten jak większość stron włoskich firm nie oferuje angielskiej wersji językowej :(

Ceny
Koszt noclegu poza sezonem i na obrzeżach Rimini to około €30 za dwuosobowy pokój za noc. Mniej więcej tyle zapłaciliśmy w hotelu Venere znajdującym się przy Viale Catania 6 (okolice plaży #115). Jest to podobny do wszystkich w okolicy hotel o wysokości czterech pięter z około 10 pokojami na każdym z nich. Każdy pokój posiadał własną łazienkę a większość z nich niewielkie indywidualne balkony. Dla wszystkich dostępny był również dach budynku na którym – jeśli w jakiś sposób nie chciało się iść na znajdującą się 200 metrów dalej plażę – można było złapać kilka promieni popołudniowego słońca. W cenę pobytu wliczone było także raczej proste i niezbyt wyszukane smakowo śniadanie. Ciekawostką jest, że przez cztery noce oprócz naszego zajmowane były tylko dwa inne pokoje.
Poza tym będąc we Włoszech nie można nie skusić się na pizzę. Praktycznie każda okoliczna tania knajpka operuje na własnych piecach i wyrobach robionych na miejscu na zamówienie. Tutaj z doświadczeń własnych możemy polecić pomarańczową fastfoodową pizzerię znajdującą się w okolicy Viale Regina Margherita 115 (akurat w StreetView miejsce to nie wyróżnia się swoją pomarańczowością, jednak jak widać udostępnione w serwisie zdjęcia były robione w okresie zima 2010/11).  Podstawowa margherita kosztuje tam €4,40, przy czym każdy dodatkowy składnik zwiększa jej cenę o około 50 centów. Niestety prawie każde inne danie jest już nieporównywalnie droższe. Niemniej dwie takie pizze zjedzone o różnych porach dnia są wystarczającym obiadem dla dwóch osób. Tym bardziej że smak nawet podstawowej margerity jest nieporównywalnie lepszy niż w większości pizzerii w Polsce.
Pozostałe zakupy codzienne robiliśmy zazwyczaj w okolicznych sklepach rozstawionych na jednej z równoległych do wybrzeża ulic. Większe związane z przewożonymi do kraju dobrami lokalnymi robiliśmy natomiast w hipermarketach znajdujących się w okolicach dróg Via Circonvallazione Nuova i Via Flaminia. Przykładowe ceny to: Martini Bianco (1 litr) – €6,69, lokalny ser Grana Padano (tańsza wersja - dojrzewający do roku czasu) - €14,90 za kilogram, 300g sera Provolone Auricchio - €3,39, ciastka/krakersy Sfoglie Olivia & Marino (150 gram) - €2,10, najtańsza butelkowana zimna herbata (1,5 litra) – €1,15, najtańsza woda gazowana (1,5 litra) – €0,33, ciasteczka Pan di Stelle (opakowanie 700 gram) – €2,25, makarony (opakowania 500 gram) – od €0,70, Oliwa z oliwek - €1,42, kawa Lavazza Qualita 'Oro (mielona, 250gram) – €4,07, kawa Illy (puszka, 250 gram) – €5,85, dwa niezbyt powalającej jakości rowery na pełne dwie doby – €40.
  


Najjaśniejsza Republika San Marino
Zdjęcia z San Marino robione podczas wypraw własnych dostępne są pod adresem: http://www.panoramio.com/user/1373046/tags/San%20Marino.


San Marino ciekawi przede wszystkim swoimi niewielkimi rozmiarami. Z pewnością każdy z nas przyglądając się mapie Europy zwracał uwagę na te małe państewka otoczone lub wciśnięte pomiędzy inne. Jest to chyba jeden z głównych powodów przyciągających do San Marino – najstarszej republiki świata – takie rzesze przebywających w okolicy turystów.

Dojazd
Dojazd z Rimini zapewniony jest przez drogę SS72  Via Consolare Rimini-San Marino. Jeśli nie dysponuje się wynajętym samochodem z trasę tą można pokonać kursującymi co 75 minut (rozkład jazdy i cennik w formacie PDF) autobusami Rimini-San Marino Express firmy Bonelli Bus. Autobusy odjeżdżają spod dworca kolejowego a bilet w obie strony kosztuje €8. Opcją alternatywną dla osób z większą energią w sobie może być rower. Wprawdzie SS72 jest nazwana trasą szybkiego ruchu, jednak jazda po niej należy raczej do komfortowych. Wszystko to dzięki szerszym poboczom na prawie całej długości tej dwupasmowej drogi. Alternatywnie można również wybrać jedną z bocznych dróg. Schody, a raczej wzniesienia, zaczynają się dopiero pod samym San Marino. Niestety stwierdzenie to jest dosłowne, ponieważ jak połowa trasy wiedzie przez w miarę równy teren, tak ostatni odcinek wymaga od nas podjazdu na wysokość około 700 metrów nad poziom morza. Przyznam szczerze, mnie ten podjazd w kilku miejscach złamał i większą jego część musieliśmy pokonać na nogach pchając rowery do góry. Fakt, nasz sprzęt był w raczej kiepskim stanie, niemniej podjazd przynajmniej do stacji kolejki górskiej jest rzeczywiście sporym wyzwaniem i sprawdzianem własnej wytrzymałości :-)

Castello della Citta di San Marino
Cały ruch turystyczny w San Marino kierowany jest w najwyższe części kraju – znajdujące się na szczytach góry Titano. Jest to najstarsza część tego niewielkiego miasta rozpoznawalna z daleka dzięki charakterystycznym, zbudowanym na skale trzem wieżom. To one są również głównymi punktami w standardowej wycieczki po górnej części miasta. Niestety, okolice stacji kolejki linowej i katedry raczej obfitują w kręcących się wszędzie turystów. Niemniej warto zwiedzić te przyjemne okolice pozwalając sobie co jakiś czas na zboczenie z utartych szlaków. Wycieczka pośród wąskich uliczek, czasami stromych schodów i przejść łączących kolejne części tej zwartej struktury może nas zanieść bowiem w okolice z co najmniej zapierającymi dech w piersiach widokami. Warto tutaj wspomnieć, że nawet przy niezbyt wyszukanej pogodzie pole widzenia bez problemu obejmuje nawet Rimini i Adriatyk.

Ceny
San Marino to w świadomości starszego pokolenia polskich turystów przede wszystkim kraj z tanimi alkoholami. Rzeczywiście, okoliczne sklepy oferują bardzo przystępne ceny zarówno produktów własnych, jak też importowanych. Będąc na miejscu warto oczywiście zaopatrzyć się w szlagierowe trunki jak np. Amaretto z San Marino czy też lokalny likier mleczny S. Marino Royal Cream (obie butelki po 70cl w sumarycznej cenie €12,20). Z innych istotnych kosztów to bilet na kolejkę linową, który za wjazd i zjazd będzie kosztował 4,50 euro od osoby. Całodniowy wyjazd oczywiście wiąże się również z obiadem na miejscu. Z doświadczeń własnych możemy polecić niewielką restaurację Il Ghetto znajdującą się przy Via Contrada Santa Croce 29. Duża margerita i półlitrowa cola w całkiem znośnych warunkach kosztowała nas raptem €9,40.
   


Rawenna (Ravenna)
Zdjęcia z San Marino robione podczas wypraw własnych dostępne są pod adresem: http://www.panoramio.com/user/1373046/tags/Ravenna.


Ravenna to w chwili obecnej niewielkie miasteczko – jedno z wielu podobnych w tej części Włoch. Jednak gdy dokładniej prześledzić jego historię okazuje się, że przez kolejne wieki stanowiło istotny punkt na mapie kontynentu. Już w czasach Imperium Rzymskiego dzięki założonym przez Oktawiana Augusta Portus Classis – głównej bazy floty rzymskiej na Adriatyku – było jednym z najważniejszych miast w rejonie. W V w.  Ravenna stała się miastem rezydencjalnym cesarzy Imperium zachodniorzymskiego a następnie stolicą arcybiskupią i po podbiciu Italii – stolicą jej „barbarzyńskich” władców. Ravenna jest także miastem gdzie od IX wieku działa szkoła prawnicza, która ponad sto lat później przekształca się w studium. Stanowi ono – obok Uniwersytetu w Bolonii – najstarszą uczelnię wyższą na świecie. Ravenna była także miastem gdzie „Boską Komedię” kończył Dante i gdzie ostatecznie zmarł w 1321 roku.
W chwili obecnej Ravenna kandyduje do miana Europejskiej stolicy kultury w 2019 roku.

Dojazd
Ravenna znajduje się w dogodnym punkcie umożliwiającym dojazd zarówno samochodowy jak i kolejowy. Drogą E45/E55 umożliwia dojazd do okolic Ceseny skąd można odbić na Forlì lub Rimini i dalej na San Marino lub inne nadmorskie miejscowości. Wiodąca na północ E55 omijając ruch autostradowy kieruje aż do Wenecji a odbijając w położonym nad dużym jeziorem Comacchio można dojechać do Ferrary.
Transport kolejowy umożliwia dojazd nadmorską jednotorową linią do Rimini (około godziny jazdy lokalnym pociągiem) lub w stronę Faenzy i Castelbolognese-Riolo Terme dającym przesiadki zarówno w stronę Bolonii jak też Forlì

Zabytki
Ravenna niegdyś była miejscowością nadmorską. Jednak laguny na których jest położona w późniejszych czasach uległy zamuleniu. Trwające wiekami osiadanie budowli w niestabilnym podłożu spowodowało widoki podobne do tych w Wenecji, gdzie często trzeba się zmagać z wykrzywiającymi się wieżami i wyższymi budowlami.
Poza tym ścisłe centrum Ravenny jest bardzo cennym przykładem żywej historii z czasów starożytnych i średniowiecznych. To tutaj bowiem bardzo długo kultywowana była tradycja rzymska dzięki czemu miasto przyczyniło się między innymi do tzw. odrodzenia karolińskiego (większość budowli powstających w monarchii Karola Wielkiego – w tym słynna kaplica pałacowa w Akwizgranie – były wzorowane na budowlach Raweńskich). Do czasów dzisiejszych przetrwała spora ilość dobrze zachowanych przykładów architektury dawnej. Ciekawostką może być pamiątka pozostawiona po swoistej „wojnie” chrześcijańskich ortodoksów i barbarzyńców. Niektóre plemiona barbarzyńskie przyjęły bowiem wiarę chrześcijańską, której to odłam nie był jednak uznany przez ówczesne władze kościelne. Dlatego w wyniku średniowiecznej zmiany władzy w Ravennie miastu pozostawione zostały bliźniacze budowle sakralne związane z odłamem barbarzyńskim i ortodoksyjnym – zwłaszcza dwie katedry: ariańska (Santo Spirito) i ortodoksyjna Basilica Ursiana (katedra Sant'Orso).
Zabytkowe budynki Ravenny kryją przede wszystkim bardzo dobrze zachowane przykłady mozaik. Osiem z nich - mauzoleum Galli Placydii, baptysterium Ortodoksów, Sant'Apollinare Nuovo, baptysterium Arian, kaplica arcybiskupia, mauzoleum Teodoryka, San Vitale, Sant'Apollinare in Classe – określonych jako zabytki wczesnego chrześcijaństwa i mozaikarstwa, zostało wpisanych w 1996 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Kolejnym istotnym punktem na mapie zwiedzania powinien być Plac Św. Franciszka na którym znajduje kościół z grobowcem Dantego. Znajduje się on tam na przekór Florencji która przez wiele wieków rości sobie prawa do przeniesienia szczątków poety do miejsca jego narodzin.
Do najważniejszych punktów na mapie zabytków Ravenny obowiązuje zbiorcza wejściówka. Bilety w cenie €9,50 można nabyć w kasach biletowych lub w biurze informacji turystycznej znajdującej się przy Via Salara.
   


Ferrara
Ferrara to kolejne niewielkie miasto, które na mapach jest obecne od co najmniej ósmego wieku naszej ery. Stanowi kolejny przykład wielowiekowej historii wtopionej w toczące się tam życie codzienne.

Dojazd
Ferrara znajduje się pośrodku wiodącej z Bolonii do Padovy (45 kilometrów od Wenecji) autostrady A13. Lokalna droga SS16 umożliwia również dojazd do Ravenny i dalej do Forlì lub Rimini.
Jeśli chodzi o transport kolejowy, to regionalne pociągi z Ravenny do Ferrary odjeżdżają co około półtorej godziny a podróż zajmuje co najwyżej 75 minut. Z Bolonii można się natomiast dostać odjeżdżającymi średnio dwoma pociągami na godzinę a cała podróż zajmie od 30 do 55 minut.

Zabytki
Ferrara to standardowe niewielkie włoskie miasto z imponującą listą zabytków. Starówka otoczona jest jednymi z najlepiej zachowanymi renesansowymi fortyfikacjami bastionowymi o długości około 9 kilometrów. Głównym punktem zwiedzania powinien być ogromny zamek Castello Estense należący niegdyś do potężnego rodu d'Estów. Rodzina ta dzięki śmiałym mariażom miała spore wpływy na politykę zarówno Italii jak też tamtejszej części Europy. Na jej dworze przebywali między innymi Petrarka czy Mikołaj Kopernik. Ponieważ największy rozkwit Ferrary był wiąże się z władaniem rodu d'Estów, większa część zabytków w bardziej lub mniej bezpośredni sposób jest z nim połączona. Przykładowo jest to wcześniejsza rezydencja d'Estów – przebudowany w XVIII wieku Ratusz, średniowieczny uniwersytet, bądź klasztor dominikanów z grobowcami członków rodu: Alfonsa I, Alfonsa II, Ercole I, Ercole II, Lukrecji Borgia i in.
Oczywiście równie istotnym punktem którego nie można opuścić będąc w Ferrarze jest imponujących rozmiarów – typowa dla miast regionu – renesansowa katedra.


Adresy kontaktowe, etc.

Linie lotnicze obecne w Forlì: WizzairWind Jet, Belle Air.
Kolej we Włoszech: www.trenitalia.com (wersja angielska strony tutaj).

Transport autobusowy w Forlì: www.atr.fc.it (mapa sieci tutaj).
Transport autobusowy w Rimini: www.tramservizi.it (mapa sieci tutaj).

Bonelli Bus (transport m.in. pomiędzy Rimini i San Marino): www.bonellibus.it (brak angielskiej wersji językowej).

Informacja turystyczna w Rimini
Piazza Malatesta 28, Rimini
tel. +39 0541 716380
www.riviera.rimini.it
turismo@provincia.rimini.it

Informacja turystyczna w San Marino
Contrada Omagnano 20, San Marino
tel. 0549 882390
www.visitsanmarino.com

Informacja turystyczna w Ravennie
Via Salara 8, Ravenna
tel. +39 0544 35404
turismo@comune.ra.it
www.turismo.ravenna.it

Serwis turystyczny wybrzeża Comacchio (okolice Ferrary)
www.turismocomacchio.it
comune.comacchio.fe.it

Hotel Venere
Via Catania 6, 47900 Rimini
tel. +39-0541 372460
info@hotelvenere.org
www.hotelvenere.org (angielska wersja językowa tutaj)

Briro' Bar Pizzeria
Corso della Repubblica 160, Forlì
tel. 31343

Ristorante Il Ghetto
Via contrada Santa Croce 29, 47031 San Marino
tel. 0549 991580

Italia in miniatura: www.italiainminiatura.com (niestety tylko włoska wersja językowa).
Fiabilandia: fiabilandia.net (również wyłącznie włoska wersja językowa).
Ravenna Festival (coroczny festiwal kinowo-teatralno-muzyczno-performerski): www.ravennafestival.org.
San Marino Adventures (park linowy): www.sanmarinoadventures.sm, info@sanmarinoadventures.sm

Sieci marketów: Coop.

czwartek, 19 maja 2011

Nad Adriatykiem

05-10 maj 2011, region Emilia-Romagna (Bolonia, Rimini, San Marino, Ravenna, Forlì)

Dla zainteresowanych: więcej fotek z tego wyjazdu można znaleźć na moim profilu serwisu Panoramio. Dokładniej pod tagiem 2011.05.05-10 - Emilia-Romagna (Bologna Rimini San Marino Ravenna Forli). Zeszłoroczne majówkowe mambo dżambo po południowej Europie pozostawiło sporo miłych wspomnień, dlatego też naturalną koleją rzeczy było rozważanie skorzystania z podobnej okazji w tym roku. Chociaż dzięki odpowiednio wczesnemu poinformowaniu o planach nie mielibyśmy w pracy problemów z urlopami, tak w tym roku oprócz pozytywnych wrażeń taki wyjazd mógł pozostawić spore luki w naszych portfelach. Nieco lepsza koniunktura na rynku pozwala bowiem na podwyższanie cen biletów, do tego doszła jeszcze sprawa beatyfikacji powodująca w pewnym momencie bardzo gwałtowne i wysokie skoki cen – w pewnym momencie śmiałem się że nawet na trasach krajowych wewnątrz Norwegii ;) Jako że stan finansowy wzmagał jeszcze pomysł spędzenia kilku dni we Włoszech, ostatecznie postanowiliśmy urlop przesunąć nieznacznie w czasie, standardowo łapiąc się na promocyjne ceny. Co nie oznacza że było śmiesznie tanio. Za priorytet postawiłem sobie bowiem zakup biletu do Bolonii bez Ryanair-owego haraczu w postaci opłaty za odprawę online – taki tam fetysz sprzeciwiający się polityce linii w niekoniecznie sprawiedliwy sposób walczącej z konkurencją – efektem czego było np. otworzenie trasy z Bolonii do Wrocławia. Cena powrotu z Forlì nie miała w takiej sytuacji dla mnie większego znaczenia. Co więcej, postanowiłem wykorzystać ten wypad do przywiezienia rozmaitych włoskich produktów do czego niezbędne było wykupienie bagażu rejestrowanego. 32 kilogramy u Wizz Air za 62 złote w porównaniu z piętnastoma Ryanair za większą cenę jest opcją jak najbardziej atrakcyjną.

Czwartek
Jako że lot tam był zaplanowany na godziny wieczorne, czwartek był moim standardowym dniem w pracy. Potem szybki powrót do domu, prysznic, obiad i wyjście na lotnisko. W międzyczasie do przygotowanych plecaków dodaliśmy jeszcze sandały i krótkie spodenki, ponieważ pogodowa szklana kula w ciągu doby mocno zmieniła zdanie przepowiadając bardziej słoneczne dni i cieplejsze temperatury.

Wrocław - Bolonia
Ryanair (FR4318)
reg: EI-ENI
wylot: 20:33 (planowo 20:45)
przylot: 21:53 (planowo 22:55)
pax na pokładzie: 149

Wprawdzie samolot do Wrocławia przyleciał sporo przed czasem, jednak w drogę powrotną z pasa startowego oderwał się niemal o ustalonej w rozkładzie godzinie. Chociaż po raz pierwszy od dłuższego czasu mój lot po zachodzie słońca odbywał się przy braku zachmurzenia, na wysokości przelotowej postanowiłem jednak bardziej skupiać się na magazynie pokładowym i lotniskowym niż obserwacji niewyraźnych (zakłócanych przez denerwujące oświetlenie cały czas zapalone w kabinie samolotu) świateł mijanych okolic. Nad Bolonię zalecieliśmy od południowego-zachodu. Do osi pasa startowego niemal do ostatniej chwili podchodziliśmy pod kątem prostym przez co z okien po lewej stronie samolotu dało się zauważyć cel naszego lotu. Przyznam się że ciągle do tego czasu wydawało mi się iż pas startowy jest miejscem widocznym niemal z daleka a co najmniej bardzo wyraźnie odróżnianym od pozostałych świateł w okolicy. Nic bardziej mylnego – tak naprawdę tylko moje „odchylenie” w stronę lotnictwa pozwoliło na zidentyfikowanie pewnej grupy świateł jako pasa startowego i okolicznych płyt postojowych. Od tego czasu żywię jeszcze większy szacunek do pilotów robiących wizualne podejście do lądowania!
Nasza procedura została nieco zakłócona przez będący wcześniej w kolejce jakiś mały samolot. Dlatego pilot pomimo bycia na prostej (tylko zapewne na zbyt dużej wysokości ponieważ lądujący przed nami samolot był dużo poniżej nas) w pewnym momencie zrobił lewoskrętne 360º o delikatnym promieniu a po minucie od ponownego znalezienia się na ścieżce posadził maszynę na pasie. Przy terminalu okazało się że wylądowaliśmy godzinę przed czasem! Pokazuje to że Bolonia daje się nieco sfrajerować Ryanair, ponieważ pomimo krótszego odcinka niż Forli-Wrocław, Ryanair według rozkładu swoją trasę leci dłużej niż Wizz Air. Nasz lot pokazał że ta zakładka czasowa jest zdecydowanie za duża – nawet biorąc pod uwagę tendencję do wolnych prędkości przelotowych według rozkładów linii nisko-kosztowych (wolniejsza prędkość pozwala na mniejsze spalanie paliwa co oznacza oszczędność). Do tego na miejscu byliśmy około godziny 22. Nasz kurs był ostatnim dla tej maszyny a jestem przekonany że przy lekkim ściśnięciu rozkładu i możliwości zakończenia rotacji po północy (często robi tak np. Wizz Air, Ryanair bardzo rzadko) samolot byłby w stanie po nas zrobić jeszcze jakąś krótką krajówkę...
Czwartek zakończyliśmy w terminalu gdzie po chwili odpoczynku i krótkim rozeznaniu terenu rozłożyliśmy nasz zestaw noclegowy. Niestety pomimo nocy i urlopu nie obyło się bez obowiązków związanych z pracą. Jako jeden z administratorów firmowego systemu informatycznego jestem bowiem automatycznie informowany o wykryciu nieprawidłowości w działaniu pewnych aplikacji. Ta na szczęście była bardzo błaha, jednak alarmy dochodziły co godzinę aż do rana zanim kolega na miejscu nie zresetował powodującej raportowanie maszyny ;)

Piątek
Piątek postanowiliśmy poświęcić na krótki briefing po planowanej na odwiedzenie kiedy indziej Bolonii oraz dojazd do Rimini. W mieście znaleźliśmy się przed godziną dziewiątą i po ulicach centrum kręciliśmy się do popołudnia. Początkowo byłem przerażony, ponieważ w drodze z lotniska Bolonia – delikatnie to ujmując – nie zachwyca. Ścisłe centrum początkowo nie potrafiło mnie ani przyciągnąć ani odepchnąć. Oko cieszył splendor architektury, mnóstwo arkad i traktów pieszych wiodących pod schronieniem budynków. Niepokoił jednak bardzo duży ruch i chaos finalizujący się rozsianiem parkingów dla samochodów/skuterów czy też wystawianiem dużych kontenerów na śmieci „gdzie popadnie”. Do tego porozwieszane wszędzie kable wchodziły w kadr każdej niemal fotki. Koniec końców kilka godzin aklimatyzacji sprawiło, że Bolonia została zapamiętana mimo wszystko pozytywnie i podczas przeglądania fotek z wyjazdów stwierdza się że jeszcze kiedyś będzie trzeba tam wrócić na dłużej.



Popołudnie spędziliśmy na dojeździe z Bolonii do oddalonego o około 100 kilometrów Rimini. Miasteczko to stało się naszym punktem wypadowym z powodu niewielkiej odległości od interesujących miejsc, nadmorskiej okolicy i stosunkowo tanich noclegów. Udało nam się znaleźć dwuosobowy pokój z bufetowym śniadaniem za €31 za dobę. Hotel został określony jako trzygwiazdkowy. Pewnie dlatego w korespondencji mailowej początkowo zaoferowano nam „promocyjną cenę €75 za noc”. Dopiero po zapytaniu czemu tak drogo skoro serwisy pośredniczące pokazują dużo niższą cenę doszliśmy do porozumienia. Dobrze to, ponieważ doświadczony nocowaniem we Włoszech w hotelach trzy i cztero-gwiazdkowych, naszemu zdecydowanie nie dałbym żadnej z tych kategorii. Korelując otrzymaną cenę i zastane warunki – oferta jest bardzo atrakcyjna. Jednak w kontekście pierwotnej stawki – sroga przesada!



Sobota
Sobota, jako dzień odpoczynku po bądź co bądź męczącym całodniowym chodzeniu z plecakami, została przeznaczona na Rimini. Najpierw trzy godzinki opalania w południowym słońcu, potem wynajem rowerów w okolicznej wypożyczalni i wyjazd do centrum Rimini. Rowery tanie jak – wszechobecny w Rimini – przysłowiowy борщ. Niestety – o czym się w późniejszych dniach przekonaliśmy – niska cena (€40 za dwa rowery na dwie doby) spowodowana jest również niską jakością, ale o tym za chwilę. Niestety centrum miasta nie zaskoczyło nas tak jak w zeszłym roku Palma na Majorce. Dlatego też wycofaliśmy się po stosunkowo krótkim czasie zaliczając jeszcze po zmroku kilka chwil na plaży i jako ciekawostkę – terminal lotniska Rimini.







Niedziela
W każdy nieco dłuższy wyjazd przynajmniej jeden dzień poświęcamy na aktywny wypoczynek. Zazwyczaj jest to rower i albo jakieś ustalone odległe miejsce, albo po prostu kręcenie się po okolicy. Tym razem padło na San Marino. Dlaczego? Bo swoimi niewielkimi rozmiarami i otoczeniem przez Włochy państewko to zawsze jakoś zwracało na siebie moją uwagę. Pomimo początkowych obaw co do trasy, pierwszy etap wyjazdu był bardzo przyjemny. Owszem, jechaliśmy dwupasmową trasą szybkiego ruchu, jednak w niedzielny poranek ruch był niewielki a całość trasy pokonywaliśmy dobrej jakości poboczem. Niestety mniej więcej w połowie drogi zaczęły się wzniesienia, których pokonanie okazało się być moim osobistym koszmarem. Jestem osobą wytrzymałą, na rowerze nie jeżdżę mało a i na zimę moje dwa kółka były zaprzęgane do jazdy. Niestety wspomniana wcześniej wypożyczalnia nie dysponowała sprzętem najlepszej jakości o czym dosadnie przekonywaliśmy się z każdą godziną korzystania z tamtych rowerów. Cóż tu dużo wspominać – kilkukrotnie poległem na podjazdach i większość trasy musiałem spędzić na pchaniu roweru do góry. Niemniej szczerze się przyznam, że po minach podjeżdżających na samą górę na profesjonalnym sprzęcie rowerzystów zauważyłem, że trasa ta do najłatwiejszych nie należy. W głowie pojawiło się więc wyzwanie, do którego będzie trzeba się zacząć przygotowywać i kiedyś stawić czoła :-)
Na samą górę San Marino dostaliśmy się oczywiście kolejką linową. A tam zupełnie inny świat. Urocze widoki na okolicę w promieniu do kilkunastu kilometrów (gdyby nie mgiełka spokojnie byłoby widać Adriatyk), oraz zamkowa zabudowa z niemal bajkowymi obrazami stojących na skraju pionowych zboczy wież. W trakcie zwiedzania przeszliśmy standardową trasę trzech wież. Później aby uciec od tłumnie przybyłych turystów zapędziliśmy się w rozmaite zakamarki krążąc pomiędzy kamiennymi, może nie wystawnymi, ale przyjemnie eleganckimi budynkami. W międzyczasie nie mogliśmy odmówić sobie pamiątkowego zakupu butelek miejscowego Amaretto i Likieru mlecznego. Następnie kolejką w dół, na rowery i kilkukilometrowy zjazd z lekkim strachem czy ten sprzęt nie zawiedzie nas gdzieś po drodze? Na szczęście bardzo mocno moderowane tempo zjazdu i krótki postój w połowie trasy (aby ostudzić ciągle używane hamulce i rawki) sprawiły że do końca dojechaliśmy bez żadnych praktycznie problemów. Tuż przed Rimini zerwał się jeszcze dość silny wiatr, który po zmroku przyniósł krótkotrwałą ulewę i silnie wzburzył morze. Dobrze że nie zepsuł dnia.
 


Poniedziałek
Niestety nad ranem wiatr był tylko nieco słabszy, dlatego też pierwsze godziny przedostatniego dnia spędziliśmy wygrzewając się w słońcu na osłoniętej ławce zamiast na plaży. Popołudnie postanowiliśmy poświęcić niedalekiej Ravennie – jednemu z początkowych celów głównych naszego wyjazdu. Początkowych, ponieważ z racji centralnego umiejscowienia wokół interesujących nas miejsc i pobliskiego wybrzeża postanowiliśmy jednak trzy noce spędzić w Rimini. Koniec końców z racji dostępności hoteli i niskich cen wszystkie noclegi odbyliśmy nad morzem a w Ravennie spędziliśmy przyjemne popołudnie korzystając z kolei regionalnych.
Same miasteczko – jak można było przeczytać wcześniej w przewodniku – nie jest jakieś nadmiernie urokliwe, zwłaszcza jeśli wcześniej miało się okazję zwiedzić kilka innych obowiązkowych punktów na mapie Włoch. Dużo uroku tracił bowiem z powodu zaparkowanych i czasami poruszających się po centrum samochodów. Gdyby nie one, miejscami moglibyśmy się poczuć jak w mniejszych miasteczkach Hiszpanii – bez wnikania w szczegóły nieco podobna zabudowa i leniwy charakter. Po zaopatrzeniu się w lokalnej informacji turystycznej w mapę Ravenny szybko nakreśliliśmy trasę wokół najważniejszych punktów. Ot muzeum, kilka pamiętających bardzo odległe czasy bazylik i kościół w którym spoczywają szczątki Dante Alighieriego. Z racji doskonałej pogody i niewielkich ilości dostępnego czasu nie zapuszczaliśmy się do środka muzeów pozostawiając je na następną wizytę. A podobno warto – Rawenna oferuje bowiem sporo świetnie zachowanych mozaik z czasów Starożytnych.






Wtorek
Początek ostatniego dnia wyjazdu to niemal plan dopięty na każdą dostępną minutę. Wczesna pobudka między innymi dzięki krążącemu w naszych okolicach policyjnemu helikopterowi. Niestety nie udało się rozwiązać zagadki z jakiej okazji prowadzone były te trwające kilkanaście minut kursy. Następne szybkie zakupy „pamiątek” w postaci rozmaitych włoskich produktów, dopakowanie plecaków, śniadanie i nieco ponad dwie godziny plaży. Później szybki powrót do hotelu, prysznic i zdanie pokoju na minutę przed omówionym czasem ;) Teraz to już tylko trzeba się było dostać na stację kolejową i przyglądając się coraz bardziej oddalonym wzgórzom San Marino zmierzaliśmy w stronę Forlì.
W miasteczku byliśmy jakoś po godzinie trzeciej. Po jednej z najlepszych cappuccino jakie miałem okazji wypić we Włoszech, zrobiliśmy krótką rundkę wokół niewielkiego centrum. Przesyceni jednak kilkudniowymi atrakcjami i zmęczeni dużo cięższymi niż zazwyczaj bagażami, większość czasu spędziliśmy na ławce przy pomniku na głównym placu miasteczka. Samo Forlì jakoś nas nadzwyczajnie nie zachwyciło. Niemniej zaskoczyła mnie nieco tamtejsza architektura. Jak na tak niewielką mieścinę sporo tam bowiem było kościołów z wysokimi wieżami a rozmaite państwowe/uczelniane/publiczne budynki ciekawiły przywiązaniem do wielkości i surowości zarazem.



Na lotnisku w Forlì znaleźliśmy się na dobre ponad trzy godziny przed planowanym odlotem. Heh, lotniskiem... Może bardziej niewielkim budynkiem które w ciągu doby odwiedza kilkaset osób wsiadających do odlatujących raptem kilku dziennie samolotów. Wszystko tam jest bowiem malutkich rozmiarów, zupełnie tak jak w regionalnych polskich lotniskach jeszcze przed ekspansją przewoźników nisko-kosztowych. Niemniej na sam koniec najprzyjemniejszy etap tego wypadu. Lot powrotni wykonywaliśmy bowiem na pokładzie Wizz Air. Bez żadnych problemów. Nadmierne zakupione we Włoszech kilogramy zostały bowiem spakowane do oddanego w check-in bagażu. Pomyśleć że w porównaniu do 15 kilogramów za 80 złotych u Ryanair, Wizz Air oferuje 32 kilogramy za ¾ tej ceny. Oczywiście starając się upchać jak najwięcej, w środku zmieściliśmy 17 kilogramów – wcześniejsze podróże wyłącznie z plecakami podręcznymi jednak uczą wyjazdów z rzeczami wyłącznie niezbędnymi :-) 

Forlì - Wrocław
Wizz Air (W61858)
reg: HA-LPR
wylot: 22:45 (planowo 22:35)
przylot: 00:08 (planowo 00:15)
pax na pokładzie: 129

Na pokładzie okazało się że trafiliśmy na moją ulubioną kobiecą drużynę stewardes. Po starcie kierowaliśmy się wzdłuż linii Adriatyku aż do okolic Wenecji gdzie pod nami zaczęły pojawiać się chmury. Do lądowania we Wrocławiu podeszliśmy w rzadki sposób – bez zbędnego kołowania nad miastem lądując od strony zachodniej.
Lądowanie kilka minut przed czasem, czyli w okolicach północy. Z jednej strony uwielbiam takie godziny, ponieważ na miejscu dostępny czas wykorzystywany jest niemal do ostatniej minuty. Z drugiej strony już 8 godzin później musiałem być w pracy zwarty, gotowy i w pełni skoncentrowany na ostatnim sprawdzeniu umów i uruchomieniu finansowego podserwisu jednego z największych polskich portali internetowych. Na szczęście w Polsce w tym czasie nic się nie zmieniło i jak zawsze można było liczyć na kolejną „drobną obsuwę” w planach ;-)

czwartek, 2 września 2010

Sztuka taniego latania - jak kupić bilety w Wizz Air?

Wpisem z 15 kwietnia tego roku rozpocząłem mały cykl omawiający krok po kroku jak radzić sobie z zakupem biletu lub odprawą internetową w kilku liniach lotniczych. Miał on wytłumaczyć na czym polegają czasami nieprawdziwe legendy o wszelkich „gwiazdkach” i ukrytych dopłatach stosowanych przez przewoźników nisko – kosztowych, oraz kilka sposobów jak je omijać. Oczywiście we wpisie tym prezentuję moją typową drogę nabycia biletu popartą zrzutami ekranu z autentycznego procesu rezerwacji. Tym razem czas na Wizz Air.


Uwaga: Nie życzę sobie jakiegokolwiek przedrukowywania, czy cytowania tego opisu w całości, części lub innym kształcie, gdziekolwiek w sieci, prasie czy innej formie przekazu bez mojej wyraźnej zgody. Mogę jej udzielić wyłącznie po skontaktowaniu się ze mną poprzez e-mail (spiral [kropa] active [małpka] gmail [kropa] com). Brak odpowiedzi z mojej strony nie może być uznane za ciche przyznanie zgody na powyższe.


Założenia tego procesu są następujące:
- proces bookowania jest aktualny na datę maj 2011 roku i w każdej chwili może ulec zmianie,
- znam konkretną datę i trasę jaką chcę odbyć (o sposobie polowań na tanie bilety pisałem wcześniej w poście "Biletowe łowy" w Sztuce taniego latania),
- chcę zapłacić jak najmniej, dlatego rezygnuję z wszelkich usług dodatkowych,
- poprzez usługę dodatkową mam na myśli np. duży bagaż (zabieram ze sobą wyłącznie plecak),
- zakupu biletu dokonuję przy użyciu usługi "Wizz Xclusive Club" (sposób nabycia tej usługi opiszę niebawem),
- do zakupu biletu przez internet niezbędne jest mi konto bankowe lub karta kredytowa, a środki na jednym z nich zgromadzone są wystarczające aby taki bilet kupić


Strona główna

Wszystko co związane z rezerwacją biletu, lub odprawą online dokonywane jest na stronie internetowej przewoźnika, która znajduje się pod adresem http://www.wizzair.com/ Jeśli po zalogowaniu się na ten adres strona będzie się wyświetlać w języku obcym, w prawym górnym rogu należy odnaleźć obszar z flagą kraju i umieścić nad nim wskaźnik myszki. Wtedy pojawi się rozwijany panel z szeregiem języków do wyboru. Zaznaczamy oczywiście „Polski” i od tej pory na tym komputerze strona powinna być wyświetlana w naszym języku.


Konto WIZZ
Do rezerwacji biletu niezbędne nam jest konto internetowe założone na stronie tego przewoźnika. Według początkowych zamysłów linii Konto WIZZ miało być sposobem na przechowywanie funduszy którymi w każdym momencie można było opłacić bilety na kolejne loty. Konto można doładować wpłacając pieniążki za pomocą usługi WIZZ Plus. Sęk niestety w tym, że umożliwia ona doładowanie na minimalną sumę dwóch tysięcy złotych. Na szczęście konta oczywiście doładowywać nie trzeba i w swojej podstawowej wersji będzie on służył do komunikacji między nami a przewoźnikiem, oraz jako miejsce kolekcjonowania informacji na temat dokonanych zakupów i możliwości odprawienia się w internecie.
Jeśli płatności za dokonane rezerwacje regulujemy przy użyciu przelewu bankowego, Wizz Air umożliwia posiadanie na koncie tylko dwóch rezerwacji oznaczonych jako nieopłacone. Jeśli akurat mamy potrzebę wykonania trzeciej rezerwacji - musimy jej dokonać na osobnym koncie, lub płatności załatwić z użyciem karty płatniczej.

Zakładanie konta WIZZ

Aby założyć własne konto, należy na stronie głównej po lewej stronie odnaleźć panel logowania, a w nim link o treści „Zarejestruj”.

Na kolejnej stronie na samym dole w pola formularza wpisujemy adres naszej aktualnej skrzynki e-mail (adres ten stanie się naszym identyfikatorem w systemie dlatego musimy być pewni aby żadne Konto WIZZ nie było już wcześniej założone na ten adres), oraz wymyślone przez nas hasło dostępu. Hasło należy wpisać dwukrotnie, gdyż jest to standardowe zabezpieczenie przed popełnieniem literówki w trakcie podawania ważnych danych. Gdy wszystkie dane zostaną już wprowadzone klikamy na przycisk „Rejestracja”.

Na stronie tej podajemy dane, które chcemy przypisać do naszego konta. Podanie danych prawdziwych i poprawnych jest o tyle przydatne, że będzie je można automatycznie wykorzystywać w procesie rezerwacji biletu, co przyspiesza go o kilka chwil.
Jako że mój profil ma być stworzony na osobę prywatną, pozostawiam puste pola przy opcjach „Nazwa firmy”, oraz „NIP”. We wszystkich polach dopuszcza się możliwość wpisania tylko łacińskich znaków diakrytycznych, dlatego też wszelkie polskie znaki z „ogonkami” (np. ó, ł, ć) zamieniamy na ich międzynarodowe odpowiedniki. Jeśli nie posiadamy telefonu stacjonarnego, to w jego miejsce w odpowiednim polu ponownie wpisujemy numer telefonu komórkowego. Dane te są o tyle istotne, że na wypadek ważnych zmian w naszej rezerwacji przewoźnik będzie się z nami kontaktował właśnie telefonicznie. Numer należy podać według systemu „48123456789”, gdzie 48 naturalnie jest międzynarodowym numerem kierunkowym do Polski, a pozostały ciąg jest naszym numerem telefonicznym. Gdy wszystkie dane zostały już wpisane poprawnie, klikamy przycisk „Aktualizacja”. Po tej czynności nasze konto powinno być już w pełni funkcjonalne i możemy przystąpić do kupna biletów.

Rezerwacja właściwa

Strona 01 - Logowanie na stronie głównej
 Gdy posiadamy już własne Konto WIZZ czas przystąpić do właściwego procesu rezerwacji. Ponownie wchodzimy na stronę o adresie http://www.wizzair.com/ Znów po lewej stronie odnajdujemy panel logowania, w którym wpisujemy podany w trakcie rejestracji adres e-mail, hasło, oraz klikamy na przycisk „Zalogowanie”. Jeśli wszystkie dane są poprawne, zostaniemy przekierowani na stronę naszego konta.

Strona 02 - W środku Konta Wizz
Po tym że jesteśmy zalogowani informuje nas cały czas panel po lewej stronie „Witamy” wyświetlający również przypisane do konta dane osobowe. Chociaż wiem że jest to działanie „naokoło”, to z przyzwyczajenia po zalogowaniu od razu klikam w logo W!ZZ przekierowujące z powrotem na stronę główną serwisu. Wynika to chyba z faktu, że zawsze tam zaczynam proces poszukiwania połączeń i biletów oraz w ten sposób najłatwiej mi jest dokonać zakupu.

Strona 03 - Wybór kierunku i daty lotu

 Zarówno wyszukiwanie biletów, jak też cały proces rezerwacji rozpoczynam w panelu „Rezerwacja lotu” znajdującego się po lewej stronie tuż pod logo W!ZZ. To tam definiuję czy interesuje mnie lot powrotni czy w jedną stronę, jaka trasa, data oraz ile osób miałoby podróżować na tej rezerwacji. Zaznaczenie pola "Podróżuję" oznacza, że jedną z osób które będą podróżowały na rezerwowanym właśnie bilecie jest właściciel tego konta. Tylko wtedy przysługuje bowiem zniżka wynikająca z przynależności do konta "Wizz Xclusive Club". Gdy wszystkie dane wprowadzę poprawnie, klikam na przycisk „Szukaj”. Warto także dodać, że Wizz Air udostępnia wyłączenie połączenia point-to-point, czyli z miejsca do miejsca. Jeśli więc dane miasto z innym nie posiada połączenia bezpośredniego, na liście wyboru nie będzie możliwości zaznaczenia takiej trasy. Przykładem w chwili obecnej może być trasa Poznań – Tampere, Wrocław – Madryt, czy choćby krajowa Warszawa – Gdańsk.

Strona 04 - Wybór konkretnego rejsu
Po podaniu niezbędnych danych na interesujące nas połączenie system przekieruje nas na podstronę z listą najbliższych podanej przez nas dacie lotów na tej trasie. Aby przejrzeć inne daty można posługiwać się przyciskami pokazującymi loty wcześniejsze („<<”) lub późniejsze („>>”). Niemniej jeśli na początku wybraliśmy interesującą nas datę to system od razu przyporządkuje odpowiednie loty. Warto zaznaczyć, że na niektórych trasach odbywają się więcej niż jeden lot dziennie. Należy wtedy zwrócić uwagę kurs o jakiej godzinie został wybrany przez system. Jeśli nie jest to interesujący nas lot, zmiany możemy dokonać klikając na pole wyboru przy odpowiadającym nam połączeniu. Dla każdego kursu po prawej stronie pokazane są proponowane nam przez linię lotniczą ceny. W chwili obecnej są to dwie wartości - dla wszystkich, oraz niższa, dla pasażerów należących do "Wizz Xclusive Club". W naszym przypadku na przynależności do klubu zaoszczędziliśmy 25 złotych od osoby.
Jak wskazuje system rezerwacyjny, każdy z nas powinien zapłacić 3 złote za lot tam i 15 za powrót. Niestety jest to tylko surowa cena „za lot” i do niej dolicza się opcjonalne (chociaż w przypadku niektórych z nich bardzo ciężkie do ominięcia) opłaty dodatkowe. Niemniej w panelu po prawej stronie powinna być wyświetlana zawsze aktualna cena za wszystkie bilety w wybranej przez nas walucie (aktualnie PLN) oraz przy wybranym sposobie dokonania zapłaty (aktualnie Przelew bankowy). Jak więc widać, pomimo że bilety w sumie kosztują 54 złote, to za całość zapłacę 192 złote. W dalszej części wytłumaczę dlaczego.
Wracając do procesu wyboru lotów, oczywiście niezbędnym jest kliknięcie na pole zaznaczenia potwierdzające przeczytanie znajdujących się pod wskazanym linkiem Ogólnych Warunków Przewozu. W miejscu tym zawsze będę uczulał aby co jakiś czas, a przynajmniej raz w życiu, przeczytać te warunki od początku do końca. Chodzi o to, że z powodu zawartych w nich punktów rodzą się kolejne legendy o zdzieraniu z pasażerów opłat za nie wiadomo co. Zdaję sobie sprawę, że dokument ten jest niesamowicie nudny i długi, ale mimo wszystko wyjaśnia wiele spraw dotyczących np. sposobu rezygnacji z lotu, bagażu podręcznego, procesu odprawy itp. Jeśli zatem jesteśmy uświadomieni z treścią Ogólnych Warunków Przewozu i wybraliśmy interesujące nas loty, klikamy na przycisk „Wybierz i kontynuuj”.

Strona 05 - Dane kontaktowe

Na tej stronie wypełniamy dane kontaktowe głównego pasażera rezerwacji. Potrzebne one są do wystawienia faktury, lub zwyczajnie do kontaktu na wypadek zmiany w planowanym locie czy w innych ważnych przypadkach. Jak widać na przykładzie, użytkownicy zalogowani na swoje konto danych tych wpisywać nie muszą, gdyż są one pobierane automatycznie z profilu użytkownika. Interesującą opcją może być umieszczone na dole pole wyboru z zamówieniem subskrypcji mailowej. Jego zaznaczenie powoduje zgodę na przysyłanie na naszą skrzynkę mailową rozmaitych materiałów promocyjnych, informacji o zmianach w rozkładach, czy też ofert cenowych na niektórych trasach. Niestety Wizz Air nie jest przewoźnikiem tak medialnym jak np. Ryanair dlatego też kanał ten jest dużo lepszym źródłem informacji o obniżkach niż np. fora internetowe czy rozmaite portale.
W miejscu tym warto zwrócić uwagę na dolną część lewego panelu. W zamieszczonym tam krótkim przypomnieniu podstawowych danych rezerwowanego lotu podany koszt całkowity znów zawiera wyłącznie stawkę "za lot". Warto pamiętać że w 99,9% będzie ona większa pod koniec procesu rezerwacyjnego. 
Gdy wszystko na tej stronie wypełnione jest poprawnie, klikamy na przycisk „Wybierz i kontynuuj”.

Strona 06 - Dane pasażerów i mnóstwo "usług dodatkowych"

Ta długaśna strona to przede wszystkim możliwość wpisania danych pasażerów i wybrania szeregu dodatkowych usług. Warto tutaj zwrócić uwagę na co się klika aby cena końcowa nagle nie została drastycznie zwiększona.
W pierwszej tabelce znajduje się możliwość wykupienia usługi WIZZ Flex. Opcja ta umożliwia zmianę kursu na którym chce się odbyć lot, lub przesiąść się na dowolną inną trasę bez obowiązku wnoszenia opłaty za zmianę. Jedynie będzie trzeba uiścić różnicę w cenie za bilety pomiędzy lotami. W momencie gdy jednak jesteśmy zdecydowani na 100% na tą datę i trasę, usługa ta jest nam zbędna.
W drugiej tabelce mamy możliwość wykupienia miejsca w rzędach ze zwiększoną ilością miejsca na nogi, lub pierwszeństwem wejścia na pokład. Ta pierwsza daje przywilej siedzenia w rzędach przy wyjściach awaryjnych kierujących na skrzydło samolotu. Z powodu konstrukcji i zasad bezpieczeństwa rzędy te rozstawione są szerzej niż pozostałe, dzięki czemu pozostaje dużo więcej miejsca na nogi. Szkopuł tylko taki, że skrzydło zasłania bardzo dużą część widoku z okna. Pierwszeństwo wejścia na pokład, umożliwia nam natomiast wejście do samolotu w pierwszej wpuszczanej kolejce. Jak jednak doświadczenie pokazuje, nawet u Ryanair gdzie usługa ta jest dużo bardziej popularna znalezienie miejsca przy oknie bez wykupionego priorytetu nie sprawia wielkich problemów. Dlatego też zawsze zaznaczam opcję „Nie chcę wykupić miejsca z dodatkową przestrzenią na nogi, ani pierwszeństwa na pokładzie”.
Kolejna tabelka oferuje ubezpieczenie na wypadek opóźnienia lotu. Szczerze powiedziawszy nie orientuję się za bardzo na czym ta oferta polega, gdyż sprawa odszkodowań na wypadek opóźnienia samolotu jest już regulowana Europejskimi przepisami. Niemniej traktuję to miejsce jako kolejny sposób na zwiększenie ceny biletu, dlatego też zwyczajowo pozostawiam te pola niezaznaczone.
Podobnie postępuję z tabelką oferującą mi miejscowy transport autobusowy czy prywatny, lub potwierdzenie rezerwacji wysyłane na telefon komórkowy. Dzięki tej ostatniej opcji i tak nie uniknę konieczności odprawy internetowej oraz wydruku karty pokładowej, a ponieważ potwierdzenie i tak za darmo dostaję bezpośrednio na skrzynkę mailową, to ofertę tą uznaję za zbędną.
Przedostatnia tabelka z „usługami opcjonalnymi” oferuje nam ubezpieczenie podróżne. Owszem, jest to sprawa istotna w przypadku dłuższych wyjazdów. Niemniej wtedy stawiam na tradycyjnego ubezpieczyciela oferującego pakiet podróżny. Jednak w przypadku krótkich wypadów, tak jak ten trzydniowy, nie przewiduję jakiś intensywnych wariactw mogących stanowić jakieś zagrożenie dla zdrowia. Dlatego też z pola „Prosimy wybrać” zaznaczam opcję „Nie, nie chcę kupować ubezpieczenia”.
Ostatnia tabelka jest już stricte informacyjna na wypadek, gdyby na rezerwacji podróżowała osoba niepełnosprawna. Na szczęście tutaj nie trzeba nic ani zaznaczać, ani wybierać.
Po przebrnięciu przez tą bardzo rozbudowaną sekcję dodatków czas przejść do konkretu, czyli podania danych osobowych pasażerów. Tutaj posłużę się obrazkiem pobranym podczas wcześniejszych rezerwacji (dlatego też cena i liczba osób może się różnić).

Powyższa tabelka dotyczy danych każdego z pasażerów. W przypadku pierwszego z nich bardzo fajną opcją jest pole „Jestem podróżnym”, który za pomocą jednego kliknięcia wypełnia trzy pola. Dane pobierane są oczywiście z profilu założonego wcześniej Konta WIZZ. W przypadku każdego kolejnego pasażera wszystkie dane należy wypełnić ręcznie. Z pola wyboru „Zwrot grzecznościowy” wybieramy pasujący nam typ zgodnie z angielskim oznaczeniem, gdzie „Mr” oznacza „Pan”, a pozostałe w zasadzie dotyczy się kobiet. Wybór opcji nie ma jakiegoś wielkiego znaczenia formalnego w trakcie odprawy biletowo – bagażowej czy w trakcie wpuszczania do samolotu. W polach „Imię” i „Nazwisko” wpisujemy dane, które są umieszczone na dokumencie tożsamości za pomocą którego będziemy identyfikowani w trakcie wpuszczania do samolotu. Warto zwrócić uwagę na takie szczegóły jak np. zdrobnienia. Jeśli bowiem w Polsce można uznać że np. imię Magda pochodzi od Magdalena i pracownik lotniska może zaakceptować taki stan rzeczy, to w innym kraju taka nieścisłość może się skończyć nawet niewpuszczeniem do samolotu! Wypełnieniu tych pól warto poświęcić nieco ostrożności, ponieważ wbrew pozorom nawet taka prosta czynność przez wielu kupujących bilety jest wykonywana źle. Jeśli błąd jest drobny, np. jest to zwykła literówka, można go poprawić dzwoniąc na infolinię przewoźnika. Jeśli jednak sprawa jest istotna (przez dziwaczny przypadek wpisano dane zupełnie innej osoby), zamiana taka może być już bardzo kosztownym interesem. Trzecia istotna sprawa, to system jaki został przyjęty przez Wizz Air. W polach tych nie można bowiem wpisywać nic poza znakami alfabetu łacińskiego. W ten sposób wszelkie polskie znaki diakrytyczne (np. ł, ć, ó) zamieniamy na ich łacińskie odpowiedniki.
Z pola „Ilość sztuk bagażu rejestrowanego” należy wybrać taką ilość „dużych walizek” (tych, które będą oddawane służbom lotniskowym podczas odprawy biletowo – bagażowej) jaką planujemy zabrać ze sobą w podróż. Biorąc pod uwagę fakt, że pomimo ograniczeń dotyczących bagażu podręcznego jestem w stanie w nim zmieścić wszystko co mi potrzebne na 8 dni tambylstwa, tym bardziej w przypadku trzydniowego wypadu nie mam zamiaru brać ze sobą dużej walizki. Dlatego też z pola wybieram opcję „0 szt. bagażu”. Oczywiście w takiej sytuacji nadal przysługuje mi możliwość zabrania tzw. bagażu podręcznego, czyli np. plecaka. A kilka słów na temat jak wyglądają wyjazdy z małym bagażem zamieściłem w jednym z pierwszych odcinków Sztuki taniego latania pod tytułem „Tylko z bagażem podręcznym”. Jeszcze warto zaznaczyć, że decyzja w sprawie bagażu nie jest ostateczna i w każdej chwili, zarówno przed odlotem poprzez infolinię przewoźnika, jak też przed odprawą w okienku agenta obsługującego daną linię lotniczą, można dokupić możliwość przelotu z dużym bagażem. Tylko że wtedy będzie trzeba zapłacić dużo więcej niż w tej chwili.
Ostatnią istotną decyzją do podjęcia jest sposób odprawy. Jak większość przewoźników lotniczych, tak też Wizz Air wprowadził i ustanowił jako obowiązkową odprawę internetową. Jest to procedura polegająca na zalogowaniu się na stronie przewoźnika na kilka dni przed planowanym odlotem, podaniu swoich danych osobowych i wydrukowaniu na zwykłej drukarce swojej karty pokładowej. Jeśli będziemy podróżować wyłącznie z bagażem podręcznym, dzięki temu unikamy kolejek i obowiązku stawienia się na lotnisku najpóźniej na 40 minut przed planowaną godziną odlotu samolotu. Wchodząc więc do terminala kierujemy się bezpośrednio do kontroli bezpieczeństwa. Jeśli jednak planujemy podróż z bagażem rejestrowanym, mimo wszystko udajemy się z walizką do stanowiska check-in gdzie legitymujemy się za pomocą wydrukowanej właśnie karty pokładowej. Oczywiście mimo wszystko nadal można skorzystać z odprawy tradycyjnej, ale jej różnica polega praktycznie na tym, że na lotnisku należy się stawić dużo wcześniej i za koszt kilku Euro „na pamiątkę” dostajemy kartę pokładową wydrukowaną na stanowisku check-in. Niepotrzebny wydatek, dlatego też na każdy lot zaznaczam opcję „Odprawa przez internet”.
Podsumowanie całkowitego kosztu za rezerwację znajduje się poniżej tabelki gdzie wypełnialiśmy dane dotyczące pasażerów. Bardzo interesującym jest wyszczególnienie każdego składnika ceny, dzięki czemu możemy na bieżąco kontrolować za co będziemy płacić. Jeśli tak samo jak na powyższym obrazku wszystkie składniki posiadają wartość zero to możemy sobie pogratulować, gdyż ominęliśmy właśnie wszystkie dodatkowe koszty naliczane przed płatnością. Niestety tak słodko do końca to nie jest. Chociaż wypisane zostało że rezerwacja kosztuje 54 złote, nie jest to ostateczna kwota do zapłacenia. Ale o tym już za chwilę
Jeżeli wszystkie dane zostały wypełnione poprawnie (warto mimo wszystko na koniec tego kroku dla świętego spokoju sprawdzić wszystko jeszcze raz), po przeczytaniu informacji z ostatniej tabelki potwierdzamy przy polu „Przeczytałem(-am) i zrozumiałem(-am) warunki bezpłatnej usługi odprawy online” i klikamy na przycisk „Kontynuuj”. W międzyczasie warto w nowym oknie (klikając na link prawym przyciskiem myszy i wybierając opcję pokroju „Otwórz w nowym oknie”) otworzyć sobie stronę ukrytą pod linkiem dotyczącym informacji o odprawie online i zapoznać się z jej treścią w późniejszym czasie.

Strona 06 - Błąd polskiego znaku diakrytycznego w imieniu
No tak, mimo wszystko z rozpędu w imieniu umieściłem polski znak diakrytyczny (w moim przypadku „ą” w nazwisku "Towarzysząca") i został mi zwrócony błąd takiej treści.

Strona 06 - Automatyczne usunięcie błędnego znaku

Jakiś czas temu Wizz Air wprowadził funkcjonalność automatycznie usuwającą problematyczny znak diakrytyczny. Niestety jest to usunięcie a nie zastąpienie jakiego należałoby oczekiwać. Dlatego jest to potencjalna sytuacja mogąca spowodować błąd przez przeoczenie. Sam zdałem sobie sprawę z takiej sytuacji dopiero niedawno i od tamtego czasu po każdej niecodziennej akcji staram się sprawdzać wszystkie dane jeszcze raz. Jednak gdy po poprawie na stronie wszystko jest ok, to jeszcze raz klikam na przycisk „Kontynuuj”.

Strona 07 - Płatność
Na tej stronie będziemy informować linię w jaki sposób dokonamy płatności za przelot. Mamy tutaj do wyboru albo opłatę przy użyciu karty kredytowej lub przelewu bankowego. Jeszcze do niedawna bardziej opłacało się wyrównywanie rachunków poprzez przelew bankowy, jednak w chwili obecnej do obu procedur Wizz Air dolicza takie same stawki dodatkowe.
Uwaga: Na dniach do obiegu w Polsce została wprowadzona karta kredytowa umożliwiająca zakup biletów u Wizz Air z pominięciem 27-złotowej opłaty "za opłatę". Ponieważ procedura wyrobienia takiej karty zajmuje nieco czasu, opis zakupu biletów z jej użyciem zostanie zaprezentowany za jakiś czas.

Strona 07.1 - Płatność (kartą)

W przypadku płacenia kartą kredytową Wizz Air do samego końca stosuje na nas mały chwyt. Otóż jak widać, zarówno w polu po lewej stronie, jak też na górze widnieje należna równowartość w kwocie 54 złotych. Jednak jak pamiętamy z kroku czwartego, cały czas spodziewamy się zapłacić za te bilety równowartość 192 złotych. Taka cena wyskakuje też gdy w środkowej zakładce "Karta kredytowa" wybierzemy typ karty jaką będziemy płacić. W przypadku standardowej Visy jest to 27 złotych od osoby za odcinek. Wtedy też łączna kwota na środku górnej części strony zostanie określona jako 54 + 6 * 23 (rezerwacja była dokonywana w czasach gdy "opłata za opłatę" wynosiła jeszcze 23 złote), czyli oczekiwane 192 złote.
Po wybraniu rodzaju naszej karty musimy jeszcze wprowadzić jej pozostałe dane. Numer karty to oczywiście zestaw szesnastu cyfr umieszczonych na froncie karty. Nazwisko posiadacza powinno zgadzać się z tym, jakie widnieje pod numerem karty. Podobnie sprawa wygląda z datą ważności karty - umieszczona jest zazwyczaj w dolnej części karty. Numer CVV natomiast najczęściej znajdzie się na odwrocie karty - po prawej stronie, w okolicach paska magnetycznego. Jest to zestaw tzw. trzech cyfr kontrolnych. Po wpisaniu tych wszystkich danych, oraz wybraniu z najniższego pola opcji "Kwota nie przeliczona" (lub "Polskie złote" jeśli kupujemy tylko bilet na lot do Polski i całość rezerwacji była dotychczas liczona w innej walucie) wciskamy przycisk "Potwierdź rezerwację". W tej chwili system nawiązuje połączenie z mechanizmami bankowymi. Jeśli wszystko zostało dobrze wprowadzone, po kilkunastu sekundach powinniśmy być przekierowani na nową stronę z informacją o pozytywnym zakończeniu procesu rezerwacji.


Strona 07.2 - Płatność (przelewem)
W tym przypadku posłużę się obrazkiem z jednego z wcześniejszych procesów rezerwacyjnych.
Po kliknięciu na przycisk "Przelew bankowy" w podsumowaniu płatności na górze strony od razu została zwiększona wartość do 120 złotych (wcześniej było to 76 złotych - "opłata za opłatę przelewem" wynosiła wtedy 11 złotych od osoby za odcinek, czyli 76 + 4*11 daje 120 złotych). Opisana teraz w tej tabelce kwota przy pozycji „Łączna cena zestawu” jest w tym momencie ostateczną wartością jaką należy przelać na konto przewoźnika. Dlatego też taka cena była wyświetlana już przy wyborze trasy, daty i godziny lotu. Ponieważ moje konto bankowe rozliczane jest w złotówkach, na samym dole pozostawiam zaznaczoną opcję „Kwota nie przeliczana”, a w polu obok „Polska”. Jeśli wszystko jest poprawnie zaznaczone, klikam na przycisk „Potwierdź rezerwację”.

Strona 07.3 - Płatność (przelewem) - zablokowane
Jak wspomniałem wcześniej, Wizz Air umożliwia przypisanie do jednego konta do dwóch rezerwacji ze statusem nieopłaconych. Oznacza to, że jeśli w tym samym czasie chcemy dokonać trzech rezerwacji opłacanych przelewem bankowym - ze złożeniem trzeciej będziemy musieli poczekać aż opłacimy dwie poprzednie, pieniądze te zostaną zaksięgowane na koncie linii i rezerwacja zmieni status na potwierdzoną. Jeśli mimo wszystko będziemy próbować dokonać trzeciej rezerwacji, po kliknięciu na przycisk "Przelew bankowy" zostanie wyświetlona taka informacja.

Strona 07.4 - Potwierdzenie (opłata przelewem)
Podczas dokonywania rezerwacji z użyciem przelewu bankowego, po kliknięciu na przycisk "Potwierdź rezerwację" wyskakuje jeszcze takie okno wymagające potwierdzenia. Oczywiście klikamy „OK” i wtedy jesteśmy przekierowywani do kolejnej podstrony.

Strona 08 - Potwierdzenie dokonanej rezerwacji
Strona wyglądająca w sposób podobny do tej oznacza że najważniejsza część rezerwacji naszego biletu została właśnie zakończona. Niemniej jeśli w trakcie rezerwowania biletu wybraliśmy płatność przelewem, tuż pod numerem potwierdzenia widnieje informacja, że status rezerwacji to „wstrzymane”. Wynika to z prostego faktu – za bilety trzeba jeszcze zapłacić, a dopóki wpłata nie będzie zaksięgowana dopóty status się nie zmieni. Ale od początku. Tuż pod datą dokonania bookingu widnieje numer rezerwacji. Jest to jedna z najważniejszych informacji dotyczących naszego lotu. Jeśli bowiem będziemy chcieli załatwić jakąkolwiek sprawę jak np. odprawa przez internet, dokupienie bagażu, zmiana lotu etc. prawie zawsze będziemy musieli podawać ten właśnie kod. Warto go sobie zanotować w miejscu, które zawsze będziemy mieli przy sobie zarówno przed, jak też w trakcie podróży. W tabelce poniżej przedstawione są informacje o dalszych krokach jakie musimy przedsięwziąć aby nasza rezerwacja została uznana. Są to przede wszystkim ostateczna kwota jaką należy przelać na konto przewoźnika, jak też informacje dotyczące jego rachunków bankowych. Wybór na które konto chcemy dokonywać przelewu jest oczywiście dowolny. Na górze tabelki napisane jest, że płatność musi nastąpić do 24 godzin od czasu dokonania rezerwacji. Należy się tej reguły trzymać. Niemniej z doświadczenia własnego - przelewy wykonywane nawet 6 dni po zakupie nie powodowały anulowania rezerwacji.
Poniżej strefy z ofertami hoteli i wynajmu samochodów znajduje się podsumowanie naszej rezerwacji. Dane te powinny się zgadzać z informacjami wprowadzanymi podczas rezerwacji, jednak jeśli zanotuje się jakieś różnice, najlepiej wszystko zweryfikować kontaktując się z Infolinią przewoźnika. Fajną ciekawostką jest wyszczególnienie kolejnych składników opłat pokazujące, że z naszych 192 złotych, 138 zachowuje przewoźnik jako opłata za rezerwację przy użyciu przelewu bankowego (niby jest to pokrycie kosztów transferu bankowego, ale w praktyce jest dodatkowym zarobkiem linii), a pozostałe 54 to podatki i opłaty wśród których znajdują się krajowe podatki (np. VAT) oraz wszelkie opłaty na infrastrukturę lotniskowo – lotniczą
Na samym końcu strony znajdują się jeszcze warunki i zasady obowiązujące na tej rezerwacji. Jak zawsze polecam zapoznanie się z nimi przynajmniej raz w życiu :-)

Strona 09 - Potwierdzenie rezerwacji na skrzynce mailowej

W momencie dokonania rezerwacji na podany w jej trakcie adres mailowy powinna przyjść informacja o konieczności zapłacenia za zabookowane bilety. Powinna ona wyglądać mniej więcej w ten właśnie sposób.
Oczywiście przelew bankowy zlecamy w oparciu o podane tutaj informacje. Procedura ta wygląda różnie w zależności od interfejsu strony internetowej banku w którym mamy prowadzone konto rozliczeniowe. Niemniej niezależnie od tego jakie typy pól podczas polecenia przelewu są przez bank udostępniane, dwie zasady są najważniejsze – należy przelać odpowiednia kwotę na jeden z podanych numerów kont, a w tytule podać kod właściwej rezerwacji.

Strona 10 - Podgląd rezerwacji
W kroku tym posłużę się grafiką z jednej z wcześniejszych wersji tego opisu.
Podgląd, jak też stan rezerwacji możemy w każdej chwili sprawdzić na stronie przewoźnika. Jeśli jesteśmy zalogowani na nasze konto, wystarczy w górnym panelu po lewej stronie kliknąć na link „moje rezerwacje”. Wtedy na stronie pojawi się historia bookingów wykonywanych przy użyciu tego konta. W moim przypadku widać, że rezerwowałem trzy loty, a opisywany właśnie jest jedynym który mam zaplanowany w przyszłości. Aby podejrzeć dane rezerwacji, klikam na link „Zmiana” przy odpowiedniej rezerwacji.

Strona 11 - Podgląd szczegółów rezerwacji
W kroku tym posłużę się grafiką z jednej z wcześniejszych wersji tego opisu.
Znów zaprezentowany nam został podgląd danych z rezerwacji. Jeśli chcemy powrócić do poprzedniej strony, należy nacisnąć na link „Resetowanie zmian” po lewej stronie, lub „Cofnij” w w oknie przeglądarki internetowej.

Strona 12 - Potwierdzenie dokonania przelewu i rezerwacji wysłane na skrzynkę email
Po kilku dniach od zlecenia przelewu bankowego na podany w trakcie rezerwacji adres e-mail powinno przyjść potwierdzenie uznania bookingu. Będzie to jeszcze raz wypisanie wszystkich wprowadzonych przez nas informacji, jak dane pasażerów, ich bagażów, daty i godziny rejsów, numer rezerwacji oraz rozbudowana sekcja z warunkami umowy. W tym momencie jedyne co nam pozostaje na głowie, to odprawa przez internet, aby nie zapomnieć zabrać ze sobą wszystkich niezbędnych rzeczy oraz zjawić się na lotnisku o odpowiednio wczesnej porze. Opis procesu odprawy opiszę najpóźniej w listopadzie, udanych zakupów!