czwartek, 1 października 2009

Wizz Air otwiera bazę operacyjną we Wrocławiu

Plotki okazały się prawdziwe :-) Wizzair otwiera swoją kolejną bazę operacyjną właśnie we Wrocławiu. Wszelkie fora lotnicze pełne były analiz i komentarzy dotyczących tej decyzji. I ja pokuszę się o kilka.

Ale najpierw fakty. Od połowy grudnia Wizzair przylatuje do Wrocławia z trzema nowymi kierunkami. Dwa z nich - Oslo-Torp oraz Dortmund - będą realizowane przez najnowszą bazowaną w Gdańsku maszynę. Rozkład w chwili obecnej nie mówi który samolot będzie obsługiwał kolejną - Paryż Beauvais. Bez zmian natomiast pozostanie trasa z londyńskiego lotniska Luton, na której będzie latała maszyna z Poznania.

We Wrocławiu będzie stacjonował jeden samolot. Swoje operacje zacznie w połowie lipca przejmując wszystkie wcześniej wymienione, oraz sześć nowych: Eindhoven, Forli, Doncaster-Sheffield, Mediolan-Bergamo oraz Cork. Daje to w sumie dziewięć ciekawych destynacji. Co one znaczą dla Wrocławia?




Londyn-Luton (LTN). Pomniejsze lotnisko obsługujące miasto Londyn. Jednocześnie nie oznacza to że małe, gdyż w zeszłym roku obsłużono tam ponad 10 milionów pasażerów. Niezła baza przesiadkowa na kierunki wakacyjne u Ryanair (Kanary, Francja) oraz EasyJet (Majorka, Minorka, Ibiza, Portugalia oraz bardziej egzotyczne pokroju Istambuł, Tel Aviv, Ateny i Larnaka). Nie należy również zapominać o Wizzair, który oferuje loty do większości swoich lotnisk w Europie Środkowowschodniej. Wartością ukrytą jest zwiększenie częstotliwości lotów, co powinno zaowocować zmniejszeniem cen biletów na tych trasach zarówno u Wizzair, jak też u Ryanair.

Dortmund (DTM). Prawdopodobnie próba powrotu do lubianej i chętnie uczęszczanej trasy. Atutem tej destynacji są zwyczajowo bardzo tanie bilety sięgające w dół okolic 40 złotych od osoby w jedną stronę.

Paryż-Beauvais (BVA). Wprawdzie oddalony jest od centrum Paryża o ponad 80 kilometrów, większość nisko kosztowych linii lotniczych określa go mianem lotniska paryskiego. Dla Wrocławia kierunek ten to uwieńczenie kilku lat starań o uruchomienie lotów w okolice Paryża. Oprócz oczywistych walorów francuskich okolic, lotnisko oferuje ciekawy system przesiadkowy w stronę Włoch (dwa połączenia dziennie do Mediolanu, Rzymu, Pisy, Wenecji, Sardynii i Sycylii) oraz półwyspu Iberyjskiego (po dwa loty dziennie do Porto, Girony, oraz rzadziej do Madrytu, Reusu i Alicante).

Oslo-Torp (TRF). Lotnisko koło Sandefjord jest oddalone od obsługiwanego Oslo o około 120 kilometrów. Oprócz możliwości łatwego dostania się do stolicy Norwegii oferuje możliwość zwiedzenia mniej popularnych okolic pięknych Norweskich fiordów. Dzięki połączeniom Ryanair można szybko i tanio przesiąść się na loty do Niemiec (Frankfurt-Hahn, Bremen, Düsseldorf-Weeze), Wielkiej Brytanii (Londyn-Stansted, Birmingham), oraz Włoch (Mediolan-Bergamo, Rzym, Bolonia, Pisa, Sardynia). Uruchomienie tego połączenie jest naturalnym uzupełnieniem luki po wycofującej się z końcem października linii Norwegian.

Eindhoven (EIN). Eindhoven jest jednym z większych przemysłowych ośrodków Holandii. Wprawdzie kraj ten był osiągalny poprzez położone na granicy Niemiecko-Holenderskiej lotnisko Düsseldorf-Weeze, ale w tym momencie uniknie się uciążliwych dojazdów. Od strony przesiadek oferowanych jest mnóstwo lotów do Hiszpanii i Włoch (Ryanair), jak też do Pragi, Budapesztu i Sofii (Wizzair).

Forli/Bolonia (FRL). Bardzo duże zaskoczenie w zaproponowanej siatce połączeń. Forli jest bowiem małą miejscowością w północnej części Półwyspu Apenińskiego. Dzięki temu kierunkowi bardzo łatwo jest się dostać w takie miejsca, jak San Marino (65 kilometrów), wschodnie wybrzeże (Ravenna - 28 kilometrów, Rimini - 53), czy Bolonia (75 kilometrów). Około rok temu bardzo zaawansowane były plotki dotyczące otworzenia tam bazy przez Ryanair. Jednak wszystkie prace zostały wstrzymane, a baza ostatecznie znalazła się w Trapani na Sycylii. Wizzair oferuje natomiast tanie połączenia z Rumunią (Napoca, Bukareszt), oraz Bułgarią (Sofia).

Cork (ORK). Za czasów Centralwings istniało bezpośrednie połączenie Wrocław-Cork. Jednak w momencie zamknięcia tej linii lotniczej większość korzystającego z jej usług ruchu robotniczego przeniosło się na trasę z oddalonego o 100 kilometrów Shannon/Limerick. Niemniej w momencie, gdy Ryanair obciął częstotliwość tych lotów do dwóch operacji tygodniowo, możliwości szybkiego i taniego przelotu do ojczyzny zmalały prawie do zera. Cork jest atrakcyjnym i spokojnym miastem w Irlandii. Niemniej jego charakter, podobnie jak w przypadku całej zielonej wyspy, przypadnie prawdopodobnie do gustu wyłącznie fanom takowych klimatów. Zwyczajowo jest tam bowiem wietrznie, chłodno i deszczowo. Poza tym jest to bardzo solidny kierunek pracowniczy, w którym upatrywane są niemałe zyski linii lotniczej.

Doncaster-Sheffield (DSA). Kolejny kierunek stricte robotniczy. Podobnie jak w przypadku Dortmundu - wznowienie chętnie oblatywanej trasy na której jeszcze niedawno latał Wizzair.

Mediolan-Bergamo (BGY). Wprawdzie był to jeden z oczywistych kierunków, niemniej na forach wzbudził pewne zaskoczenie. A wynikało to przede wszystkim z faktu, że na trasie tej już wcześniej, bez powodzenia, próbowali swoich sił zarówno Ryanair, jak też Volareweb. Bergamo to przepiękne miasto leżące u podnóża gór. Oferuje miniaturowe metropolitarne centrum, oraz górującą nad nim starówką w Citta Alta. Nie bez powodu większość osób jest zachwycona po nawet kilkugodzinnej wizycie w Bergamo. Dodatkowo z lotniska bardzo łatwo można się dostać zarówno do Mediolanu, jak też w południowe rejony Alp. A od strony przesiadek... poemat. Lotnisko Orio Al-Serio oferuje bowiem mnóstwo zazwyczaj tanich połączeń do Hiszpanii (Barcelona-Girona, Madryt, Alicante, Santander, Saragossa, Malaga, Sewilla, etc.), krajów germańskich (Frankfurt-Hahn, Düsseldorf-Weeze, Lubeka, Oslo (Rygge oraz Torp), Sztokholm-Skavsta), jak też przede wszystkim połączeń krajowych (Sardynia, Sycylia, Rzym, Lamezia, Brindisi, Bari). Równie ciekawą propozycję posiada Wizzair oferując zazwyczaj tanie loty do swoich baz w Budapeszcie, Sofii, Bukareszcie, Napoce i Timisoarze.


Jak widać, oferta Wizzaira jest dużo ciekawsza i bardziej rozbudowana niż spekulowałem we wczorajszym poście. Bardzo istotnym jest również fakt, że bazowana we Wrocławiu maszyna będzie pracować tylko dla swojego lotniska (czyt. nie będzie tras pokroju Gdańsk-Dortmund-Lwów-Dortmund-Gdańsk). Wykorzystanie będzie również maksymalne, gdyż według rozkładu do Wrocławia z Bergamo maszyna wróci o godzinie 0025, a z Doncaster o 0130!! Niektórych pora ta może przerażać, jednak dla mnie jest to wykorzystanie do granic możliwości każdej minuty poświęconej na potencjalne tambylstwo.

Wiele osób upatruje w decyzji dotyczącej Wrocławia bardzo istotnego bodźca w dobie kryzysu. Jeszcze nie tak dawno mówiło się przecież o zakrawających na kpinę opóźnieniach spowodowanych zawirowaniami z właścicielami ziemi na której miał powstać nowy terminal. Niejednokrotnie irytowała mnie również pomniejszana liczba operacji Ryanair, oraz ostatnie bolesne przypadki utraty połączeń do Sztokholmu, Oslo, Edynburga czy Bournemouth. Wymęczające również były kolejne nieprzekazujące żadnych konkretów wiadomości, że „Ryanair przygląda się poczynaniom i poważnie rozważa założenie swojej bazy we Wrocławiu”. I tak przez ponad trzy lata! Decyzja Wizzair wydaje się być mądrą i przyszłościową. Najwyraźniej ich badania i symulacje przedstawiły spory potencjał tkwiący na Dolnym Śląsku. Dla nas klientów to dawka pewnych połączeń lotniczych, może nie za złotówkę, ale również w niewielkich cenach. Dla operatora, ustabilizowanie pozycji najważniejszej i największej taniej linii lotniczej w Europie Środkowowschodniej. Co więcej, przygotowanie gruntu w ostatnim mieście - organizatorze meczów Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku, które mogą się okazać krokiem milowym zarówno dla polskiej gospodarki, jak też popularności turystycznej tychże miejsc. W momencie tym, jak wielu znawców wskazuje, Ryanair otrzymał „małego psztyczka w nos”, tracąc argument podczas prowadzenia swojej polityki wzajemnego szczucia na siebie kandydatów do potencjalnych baz. W chwili obecnej na polu pozostaje tylko Kraków i Bratysława, które owszem, generują spory ruch, niemniej nie są skore do płacenia dotacji z tytułu sprowadzenia samolotów irlandzkiego przewoźnika. Co za tym idzie, Ryanair nie może otworzyć bazy na własnych zasadach, a z powodu regulacji prawnych nie wejdzie na rynek Ukraiński. W momencie tym traci potencjalnych klientów, którzy jeszcze bardziej będą kojarzyli rynek Europy środkowowschodniej z Wizzair właśnie. Co więc się stanie? Cóż, niektórzy przepowiadają wojnę cenową, lub obrażenie się i zwinięcie zabawek z Wrocławskiej piaskownicy. Owszem, Wrocław jest lotniskiem niewielkim i nagłe uruchomienie ośmiu nowych połączeń w ciągu roku oferuje wzrost o około 1/3 generowanego aktualnie ruchu pasażerskiego na lotnisku. Jednak z drugiej strony Wrocław nie ma połączeń z taką ilością ciekawych miejsc, że jest jeszcze skąd latać nie wchodząc sobie wzajemnie w te same trasy. Mam również nadzieję, że lokalni mieszkańcy nauczyli się ostatnimi czasy, że można podróżować na krótki okres, w fajne miejsca i za niewielkie pieniądze. Między innymi temu służy ten blog właśnie. Dlatego też życzyłbym sobie, aby obie linie lotnicze współistniały na Wrocławskim lotnisku, rywalizowały ze sobą obniżając ceny, ale również osiągały na swoich trasach odpowiednie zyski. Tylko dzięki temu istniejące połączenia zostaną utrzymane, a mam nadzieję że dość szybko Wrocław otrzyma do swojej bazy drugą maszynę Wizzair.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz