Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bratysława. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bratysława. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 listopada 2015

[Aktualizacja] Sprawdźcie wszystkie ostatnie rezerwacje w Ryanair - jest poważny błąd

Uwaga aktualizacja: Błąd występuje w przeglądarce Microsoft Edge (Windows 10) oraz Firefox - w moim przypadku aktualna wersja 42.0. Jest to stosunkowo nowa odsłona tego programu, gdyż za statystykami Gemiusa w tygodniu 02-08.11.2015 posiadała 2,5% rynku a w tygodniu 09-15.11.2015 już 18,4%. Jednak nie sądzę aby był on tylko w tej wersji a we wcześniejszych już nie. Nie udało mi się zreplikować błędu na Operze i Chrome.
Poniżej video przedstawiający zachowanie na Microsoft Edge.


Nie, no to już jest cholera gruba przesada. Nad nową stroną Ryanair pastwiłem się w dwóch wpisach i powiedziałem sobie koniec. Jednak nie można przestać jeśli w systemie rezerwacyjnym widzi się tak poważny i karygodny błąd. Dlatego teraz wpis niemal na gorąco i ostrzeżenie - jeśli ostatnio dokonywaliście jakiś zakupów na wszelki wypadek sprawdźcie wszystko dokładnie jeszcze raz!

Otóż tak, na bazie ostatnich newsów o biletach za około 40 złotych we dwie strony postanowiłem sprawdzić sobie ceny w okolicach drugiego weekendu stycznia na trasie Berlin Schönefeld - Bratysława. Ceny na rozpisce weekendowej mówią że rejsy w czwartek i sobotę zaczynają się od €9,99 a w piątek €19,99. Klikam więc na piątek, a tam pomimo wskazaniu na pasku €19,99 w rozpisce godzinowej wyskakuje cena €9,99. Zupełnie odwrotna sytuacja ma miejsce przy czwartku i sobocie - pomimo że na pasku wskazana jest cena €9,99, w rozpisce godzinowej jest €19,99.

Prezentacja cen za lot w czwartek

Prezentacja cen za lot w piątek

Prezentacja cen za lot w sobotę

Generalnie dla mnie taka sytuacja jest korzystna, biorę urlop w piątek i lecę sobie za nieco ponad 40 złotych. Zaznaczam więc lot, w podsumowaniu na górze strony wskakuje mi rzeczone €9,99 i odruchowo chcę przejść do płatności. Coś mnie jednak podkusiło, aby sprawdzić jeszcze potwierdzenie. Klikam więc przycisk rozwijający i tam okazuje się, że choć bookuję lot na piątek, to system w magiczny sposób zaznaczył mi lot na sobotę! Ostrzegam Was, ponieważ nie jest to jakaś dziura - nałożenie się kilku działań nieprzewidzianych przez programistów/wdrożeniowców - coś jak sławetny patent krakowski w easy jet. Test wykonałem bowiem tuż po włączeniu przeglądarki w tzw. trybie porno - tryb pustego startu, który nie zawiera żadnych spersonalizowanych danych i po wyłączeniu okna wszystko zostaje usunięte z pamięci komputera. Wchodzę na stronę główną, wybieram wspomnianą trasę i od razu piątkową datę. W pasku wyskakuje mi €19,99, w rozpisce godzinowej €9,99, w podsumowaniu jak byk stoi że kupuję lot na sobotę.

Wybrany lot na piątek a w podsumowaniu wskazanie na lot sobotni

Pomyślałem więc sobie, że może to jakiś błąd w wyświetlaniu, tłumaczeniu etykiet czy jakaś inna błahostka i na kolejnych stronach wszystko będzie ok? Gdzie tam, w ostatnim kroku, gdzie już podaje się dane do karty kredytowej, w podsumowaniu w prawej części nadal stoi że - pomimo zaznaczenia lotu na piątek - kupuję lot na sobotę.

Ostateczne potwierdzenie wybranego lotu

Na podstawie powyższego przykładu prośba do Was - sprawdźcie dokładnie potwierdzenia Waszych rezerwacji. Może się bowiem okazać że na lotnisku ktoś Wam oznajmi, że mieliście lecieć wczoraj, albo że lecicie dzień później. Ja zazwyczaj staram się sprawdzać wszystko jeszcze chwilę przed dokonaniem płatności, ale pytanie ile osób tak robi? Zwłaszcza, że ten błąd udało się wykryć dzięki różnicy w cenach. Ale przykładowo większość krajówek Wrocław - Modlin jest za 9PLN na prawie każdy dzień. Aby przypadkowo wykryć taki błąd, trzeba naprawdę chcieć!

Teraz tak, jestem programistą aplikacji internetowych i co nieco słyszałem o gorących chwilach w historii różnych startupów. Nawet że dzień pracy zaczynało się od podnoszenia aplikacji, która w nocy kompletnie się rozpadła. Ale na litość bogów wszelkich wyznań - coś takiego może występować u zaczynających firemek a nie paneuropejskiej korporacji, która rocznie zawiera kilkadziesiąt milionów transakcji. Aplikacje za pomocą których dokonywane są te zakupy powinny być wzdłuż i wszerz testowane zanim nawet najmniejsza poprawka zostanie wdrożona na środowisko produkcyjne. Da się przymknąć oko na literówkę, marnej jakości tłumaczenie, lekki rozjazd grafiki czy nawet brak polskich znaków diakrytycznych. Jaki jest poziom wiarygodności sprzedaży w firmie, która pozwala sobie na tego typu błędy - oceńcie już sobie sami.

wtorek, 9 lutego 2010

Nowości na rynku lotniczych przewoźników nisko kosztowych – Ryanair

Ryanair to przewoźnik, o którym co jakiś czas po prostu jest głośno. Można to lubić, można mieć dosyć, ale trzeba zaakceptować. I nie inaczej było przez ostatnich kilka miesięcy, które celem nadrobienia zaległości pozwolę sobie teraz przybliżyć.

Baza na przyszłość
Jak wspominałem we wpisie „Komentarz po 'magicznej środzie'”, temat bazy operacyjnej tego przewoźnika w Krakowie stał się pewną wręcz mantrą. Ze strony Krakowa sprawa jest oczywista – bardzo spadła liczba turystów odwiedzających to miasto, a lotnisko po bankructwie Centralwings i SkyEurope zanotowało duże spadki w liczbie odprawianych pasażerów. W związku z tym województwo i miasto zaklepało pewną sumkę pieniędzy na promocję regionu, w postaci atrakcyjnie niskich opłat pobieranych od przewoźników lotniczych. Na efekt długo nie trzeba było czekać i oprócz powrotu Germanwings swoistą inwazję na Kraków przeprowadził również Ryanair. Ale bazy tego irlandzkiego przewoźnika Kraków tak do końca nie chce, bo uzyskało już od niego praktycznie to, co chciało. Ryanair natomiast powoli przepełnia się w Europie Zachodniej. Z powodu drożyzny panującej na lotniskach w Wielkiej Brytanii czy Irlandii, oraz zapewne niechęci do subsydiowania przez władze lokalne każdego widzimisię tego przewoźnika, zapowiada się stopniowe zmniejszanie znaczenia tamtejszych baz na rzecz ich południowoeuropejskich odpowiedników. Ale powiedzmy sobie szczerze, 10 baz we Włoszech i 7 na półwyspie Iberyjskim (+ bardzo duża obecność na Wyspach Kanaryjskich, Majorce, Sewilli czy Wenecji-Treviso) to już chyba wszystko co mogą tam osiągnąć. Łakomym więc kąskiem, aby utrzymać swój bardzo dynamiczny rozwój, jest ekspansja na wschód. Tym bardziej, że ten teren intensywnie zajęty jest przez jeszcze małego, ale za 3 lata już pokaźnego konkurenta jakim jest Wizzair. Przewoźnik ten ma bowiem 5 baz w Polsce, 3 w Rumunii i zaklepał stolice Węgier, Bułgarii, Ukrainy oraz Czech. Szczerze, bardzo ogranicza to możliwości Ryanair, który zaczyna zdawać sobie sprawę, że powoli traci ten rynek. Aby więc nie przegrać w przedbiegach, ostatnimi czasy bardzo otwarcie zapowiada uruchomienie pierwszej bazy w naszej części Europy na początek 2010 roku. Plotek jest wiele, a po tygodniu i tak głównym kandydatem zaczyna być wymieniane inne lotnisko. Jednak najczęściej w gronie faworytów pojawiają się Kraków i Bratysława. Ale z drugiej strony każde z nich ma swoje minusy, które zniechęcają nieco firmę.

Bazy nowe
Od lata zeszłego roku nowe bazy też były tematem wielu rozmów na różnorakich forach internetowych. Zaskoczeniem było Porto (opis Porto postaram się zamieścić na blogu z początkiem lutego), tym bardziej że długo opierało się kuszeniu Ryanair. Jednak decyzja została podjęta i złamano monopol Lisbony i narodowego przewoźnika Portugalii – TAP. Jednak niedługo później do grona baz doszło Faro na południu Portugalii. Jest to kierunek typowo turystyczny, który obsługuje całe południowe wybrzeże Portugalii, tak przecież chętnie odwiedzane przez Anglików i Niemców. Łatwo więc wywnioskować, że generował on spory ruch, który nie wymagał żadnych dopłat. Niemniej w jakiś sposób musiano przekonać lokalne władze na przekazanie pewnej sumki Euro i solidne zniżki lotniskowe pozwalające bazować tam 6 samolotów. I tak szczerze, tylko o fakt bazowania chodzi, ponieważ maszyny te będą wykonywać kursy, jakie zwyczajowo były dotychczas robione (czyt. przede wszystkim do pozostałych baz w Irlandii, Wielkiej Brytanii i Niemiec). W tym samym dniu co Faro, nową bazę zapowiedziano w Maladze. Jest to kolejny ciepły kurort turystyczny na południowym wybrzeżu Hiszpanii. I znów wielkie zaskoczenie, gdyż pewien solidny ruch turystyczny był już obecny. Tutaj umowa wydaje się być ciekawsza, gdyż stacjonujące tam samoloty będą wykonywały częściowo ruch krajowy (Santiago de Compostela, Santander, Saragossa, Barcelona - Girona), a częściowo dowożący turystów z tak oczywistych krajów jak Niemcy czy Wielka Brytania, ale również z Danii, Norwegii, Szwecji, Polski, czy nawet Finlandii! Po sukcesie jakim z domysłów i rozkładu okazały się być połączenia z Polski do Alicante, Andaluzyjczycy również postawili na nasz kraj. Trzy połączenia tygodniowo i umowę o współpracy przy wzajemnej promocji własnych miast zdobył Kraków, a dwa tygodniowo Wrocław. Osobiście mnie ten kierunek nie grzeje jakoś nadzwyczajnie. Owszem, turystycznie i wypoczynkowo strzał w dziesiątkę i oby się okazał być sukcesem. Jednak dwa loty tygodniowo raczej nie wskazują na obecność tanich biletów, poza tym Malaga nie oferuje ciekawych przesiadek na Hiszpańskich krajówkach typu Madryt, Wyspy Kanaryjskie, czy Majorka. Oslo-Rygge to jedno z trzech lotnisk obsługujących ruch lotniczy Oslo. Otworzone zostało w grudniu 2007 roku, a na rok 2010 przewiduje odprawić około 1,7 miliona pasażerów zbliżając się do planowanego maksimum przepustowości na odległość niecałych 300 tysięcy pasażerów rocznie. W siatce Ryanair lotnisko to wdarło się niemal przebojem. Jak dotąd bowiem najpopularniejszym kierunkiem do Norwegii było położone na drugim brzegu Oslo-Fiordu, posiadające gorsze połączenie drogowe ze stolicą lotnisko Torp. Niemniej w lipcu 2009 roku Ryanair włączył Rygge do swojej siatki połączeń z ośmioma kierunkami, aby 4 miesiące później zapowiedzieć bazowanie tam trzech swoich samolotów obsługujących w sumie 26 kierunków. Przynajmniej kilka z nich, to według niektórych jawne wypowiedzenie wojny Wizzairowi. Dotyczy to oczywiście tras do Polski, które to skierowane zostały do Gdańska, Wrocławia i Krakowa. W przypadku tego pierwszego, na trasach do Oslo obecni są już Norwegian, SAS i Wizzair. Wejście Ryanair będzie skutkowało w sumie 17(!!!) połączeniami z Oslo tygodniowo, co przekracza wszelkie zapotrzebowanie na ten kierunek. Natomiast jeśli o Wrocław chodzi, to Wizzair otwierając we wrześniu swoją tamtejszą bazę zarysował między innymi chęć latania na lotnisko Torp. Nie jest więc dziwne, że po wycofaniu się narzekającego na słabe obłożenie dwóch tygodniowo lotów Norwegiana na podobnej trasie nagle pojawiło się tych lotów trzy razy więcej? Ale wojnę cenową zaczął Wizzair bardzo szybko uruchamiając ofertę SUPER PROMO, która skutkuje dużą ilością biletów po €1, a większością nie przekraczającą ceny €10 za osobę w jedną stronę. Ryanair póki co nie podejmuje walki przystając przy swojej ofercie nie spadającej poniżej raz osiągniętej 20 złotych za lot. Niemniej solidna walka o pasażera wisi w powietrzu. I dobrze, ponieważ prawie darmowe bilety są przynajmniej jakimś źródłem oszczędności na tak drogim kierunku, jakim jest Norwegia. Ja już jeden wyjazd mam zabookowany i nie ukrywam że rozważam jeszcze dwa kolejne do września tego roku.

Pozostałe zmiany na ciekawych kierunkach
Jak już wspomniałem na początku opisu, gwiazdą nowych kierunków stał się między innymi Kraków. Dzięki atrakcyjnym stawkom oferowanym liniom lotniczym Ryanair otworzył tam loty z Düsseldorfu - Weeze, Brukseli - Charleroi, Rzymu, Pizy, Trapani na Sycylii, Alicante i Malagi. Wiele plotek mówi jeszcze o Frankfurcie - Hahn, Barcelonie - Gironie i Madrycie. Strzałem w dziesiątkę według mnie będzie Rzym i Piza. Mediolan - Bergamo już został zwiększony do siedmiu połączeń tygodniowo, co przy świetnej siatce przesiadkowej tego lotniska może spowodować dużo zazdrości. Nieco drgnęło w Szczecinie, które otrzymało dwa tygodniowe połączenia na lotnisko Düsseldorf - Weeze. Wprawdzie godziny lotów są dość późne, ale przy spędzonej nocce oferuje to świetne warunki przesiadkowe na szereg innych lotnisk. Na sezon letni znów do Poznania wraca połączenie z Reusem w Hiszpanii. Dziwnym jest brak zainteresowania tej bazy innymi lotniskami w Polsce a szkoda, bo jest miejscem bardzo ciekawym i niestety trudnym do bardzo taniego osiągnięcia. Sporo też zmieniło się we Wrocławiu. Po ogłoszeniu tam bazy Wizzaira, Ryanair dostał małego prztyczka w nos i przekonał się, że zwodzenie i kuszenie wielkimi obietnicami niekoniecznie musi się kończyć sukcesem. Szczerze obawiałem się likwidacji kilku kierunków z Wrocławia, z powodu nagłego zwiększenia liczby nowych nowych. Jednak jak się okazuje, byłem w błędzie. Przynajmniej do września obecne są wszystkie dotychczasowe kierunki do Niemiec, skasowany w październiku Sztokholm - Skavsta zamieniono na Oslo - Rygge, Barcelona - Girona i Alicante chociaż w marnej postaci dwóch lotów tygodniowo, ale zostały zachowane. Podobnie sprawa ma się z Rzymem (utrzymano zapowiadające sporo tanich biletów 3 loty tygodniowo), którego sukces prawdopodobnie przyczynił się do otwarcia tego kierunku również na Kraków. Wbrew wcześniejszym planom zwiększono nieco częstotliwości nawet na lotach do Liverpoolu i Dublina, a pomimo zapowiedzi wycofania się z Irlandzkiego Shannon (rezygnacja między innymi z dochodowej poprzez przenosiny firmy HP z okolicznego Limerick do Polski trasy Shannon-Łódź), dwa loty tygodniowo zostały zachowane w systemie rezerwacyjnym! Natomiast kolejnym obok Malagi nowym kierunkiem z Wrocławia jest Bolonia. I jest to prawdopodobnie następny etap przyszłej wojny o Wrocław, gdyż Wizzair w momencie otwarcia tam swojej bazy, uruchamia loty do odległego od Bolonii o około 60 kilometrów Forlí. I tutaj Ryanair, przynajmniej u mnie, sromotnie przegra. Owszem, Bolonia oferuje samą siebie i przesiadki na południe Włoch, oraz Hiszpanię. Jeśli zgra się to z lotami po Euro, to przesiadki uskuteczniane będą. Jeśli jednak nie, to wolę wybrać Forlí, które oferuje mi bliższą odległość, jak też mniejszą cenę dostania się do takich miejsc, jak San Marino, czy okolice Rimini na malowniczym wschodnim wybrzeżu italskiego buta.
Z kierunków nie uwzględniających Polski, warto wymienić powrót na jedną z Kanaryjskich wysp Fuernaventurę. Loty z dziesięciu baz są efektem zdjęcia wszelkich opłat pobieranych od linii za lądowanie na tym lotnisku, co w tym momencie stało się dla niej bardzo łakomym kąskiem. Z tego też powodu w zeszłym roku nastąpiła podobna inwazja na Teneryfę, Las Palmas i Lanzarote, o której pisałem m.in. tutaj. Warto wspomnieć nowy punkt na mapie kierunków jakim jest katalońska Lleida. Nowo otwierane tam lotnisko posiadło dwa połączenia do Mediolanu - Bergamo i Frankfurtu - Hahn. Jednak znając wcześniejsze dokonania lokalnych władz hiszpańskich można się spodziewać rychłego uruchomienia kolejnych, co powinno skutecznie ułatwić możliwość dostania się w okolice wschodnich Pirenejów. W siłę rośnie również Wenecja - Treviso, która zyskuje połączenia z bazami we Włoszech, Hiszpanii, Anglii i Norwegii. Niestety dla Polaków i tak dostanie się tam tanio oznacza nadkładanie drogi i korzystanie z przesiadek czy to w brytyjskich Leeds, Londynie i Liverpoolu, niemieckich Hahn, Weeze i Bremen, Oslo-Rygge, lub opcjonalnie (dzięki krajowym połączeniom) w Rzymie.

Sprawy pozostałe
Ryanair jakiś czas temu zapowiedział uruchomienie lotów łączących Amerykę Północną z Europą. Niestety póki co w kwestii tej nastała głucha cisza. Z pewnością jednak pomysł nie zostanie zarzucony tym bardziej, że rynki te mają spory potencjał.
Ostatnie zamówienia Ryanair na nowe samoloty zaczynają zmierzać do punktu realizacji. W związku z tym przewoźnik zaczął się rozglądać za kolejnymi. Zapowiadał nawet chęć jednorazowego zakupienia ponad 200 jednakowych maszyn, co mogłoby być jedną z największych transakcji na przestrzeni kilkunastu miesięcy. Wykorzystując ten fakt Ryanair nie omieszka wynegocjować dla siebie maksymalnie korzystnych warunków włączając w to wypływające ostatnio nowatorskie pomysły usunięcia dwóch (z trzech) kabin toalet, czy udostępnienia dla podróżnych miejsc stojących. Jednak jak od kilku miesięcy okazuje się, zarówno Boeing, jak i Europejski konkurent Airbus nie chcą przystać na wygórowane warunki Ryanair.
“We regret that our prolonged negotiations with Boeing have failed to reach a mutually acceptable conclusion. While we reached agreement with Boeing on pricing for 200 aircraft deliveries during the 2013-16 period, Boeing were unwilling to incorporate some other terms and conditions from our existing agreement into this new aircraft order . Ryanair has made clear to Boeing that we will not order aircraft if we believe that either the pricing or the other contractual terms and conditions will be inferior to those which we currently enjoy, as this would not be a wise or sensible use of shareholders funds.
Firma publicznie zapowiedziała więc zatrzymanie swojej ekspansji na naszym kontynencie i na czas stabilizacji wypłacanie osiągniętych zysków w postaci dywidend. Ale tak szczerze prawie nikt nie wierzy w takie rozwiązanie aktualnej sytuacji tym bardziej, że przewoźnik ten wciąż łapczywie zwiększa swoją obecność na całym kontynencie. Jedną z moich propozycji są więc długie loty wzdłuż całej Europy. Co one dadzą? No cóż, załóżmy że taki samolot startuje z Portugalii około północy i kieruje się na wschód. Na około 45 minut ląduje w Polsce aby z powrotem w swojej bazie znaleźć się około godziny szóstej rano, czyli na chwilę przed rozpoczęciem normalnych dziennych operacji. Owszem, dla niektórych godziny podróży mogą być bardzo uciążliwe, ale patrząc na rynek tanich czarterów są one czasami bardzo podobne. Poza tym takie operacje pozwolą przewoźnikowi zagospodarować kilkanaście lotów tygodniowo i wyciągnąć od lokalnych władz kolejne dofinansowanie za nowe połączenia przywożące turystów zarówno w jedną, jak i drugą stronę. A sądzę że cena startująca od, załóżmy, €10 w jedną stronę przekona sporą liczbę pasażerów, którzy w ogóle nie będą narzekać na fakt podróżowania w nocy. Czemu więc nie?
Odwieczny, czasami sztucznie tworzony przeciwnik Ryanair – AerLingus - popadł ostatnio w spore kłopoty. Jego akcje bardzo zmniejszyły bowiem swoją wartość na giełdzie w Dublinie, a w zeszłym roku w wyniku spowolnienia na rynku lotniczym zanotował spore straty finansowe. Warto wspomnieć, że Ryanair już trzykrotnie składał propozycję przejęcia AerLingus, co było bardzo nie w smak zarówno rządowi Irlandii, jak też pracownikom tego narodowego przewoźnika. Nie ma czemu się dziwić, skoro np. aktualnie dość silne związki zawodowe zostałyby całkowicie zmarginalizowane, jeśli nie kompletnie skasowane. Jednak w wyniku wspomnianych wcześniej przeze mnie strat AerLingusa rozważane jest sprzedanie części akcji tej linii właśnie do Ryanair, który już w tej chwili posiada ich sporą ilość. Co da przejęcie właścicielskie dla tych obu przewoźników? Cóż, dla Ryanair przede wszystkim monopol na bardzo rozkręconym rynku Irlandzkim. Ceny na popularnych trasach pomiędzy wyspami (a przede wszystkim trasa Dublin – Londyn) z pewnością w momencie braku konkurencji bardzo podskoczyłyby do góry. Część obserwatorów zastanawia się także czy obecność we flocie AerLingusa dużych międzykontynentalnych samolotów Airbus oraz latanie na popularnych w Irlandii trasach do USA nie byłoby wykorzystane do uruchomienia wspomnianych wcześniej lotów pomiędzy Europą i Ameryką, ale pod wspólną nazwą Ryanair? Jest to pewne rozwiązanie, ale przyszłość w tej kwestii jest bardzo ciężka do przewidzenia. Z ostatniej chwili: niedawno przeczytałem cytat szefa Ryanair Michaela O'Leary, że uruchomienie przez Ryanair połączeń między kontynentami jest niemożliwe przynajmniej do 2015 roku.
Ryanair jest linią lotniczą, która dumnie lubi się chwalić niemal rozdawaniem biletów lotniczych. Niemniej fakt jest taki, że ludzie nie zorientowani we wszelkich kruczkach i gwiazdkach, po drodze mogą się nadziać na dodatkowe, czasami bardzo drogie opłaty. Między innymi aby nauczyć się ich unikać powstał ten blog. Ale warto zwrócić też uwagę na kilka ostatnich informacji jakie wypłynęły z kwatery Ryanair. Zapowiedziano bowiem, że 2010 rok przyniesie zwiększenie średniej ceny ichniejszych biletów „co powinno w obliczu kryzysu pozwolić utrzymać zyski na zaplanowanych wcześniej poziomach”. I rzeczywiście, ceny ostatnio wzrosły. Bilety na loty planowane dalej niż trzy miesiące na niektórych trasach przekraczają cenę €100. Do tego najtańsza promocja na przestrzeni ostatniego półtora miesiąca opiewała na czasami wyśmiewanie drogą kwotę €5. Przy lotach bezpośrednich wielkim wydatkiem to nie jest. Ale sprawa ma się zupełnie inaczej przy planowaniu podróży z kilkoma przesiadkami, a tylko takie można wykonać z Polski do bardziej egzotycznych miejsc jak Malta, Chorwacja, Wyspy Kanaryjskie czy Maroko. Jedną z form „ukrywania” dodatkowych zysków jest tzw. opłata za odprawę internetową. Ryanair zapowiedział ją niecały rok temu przy okazji wprowadzania obowiązkowej odprawy za internet. Miała ona pozwolić sfinansować nowy system w który między innymi wliczane były stanowiska na każdym lotnisku, pozwalające na wydrukowanie karty naklejanej na duży bagaż i inne podobne czynności. Jednocześnie pierwotny zamysł prowadził do zlikwidowania stanowisk check-in, dzięki czemu linia miała nie płacić lotniskom za dodatkowych pracowników. Koniec końców pomysł okazał się być niewypałem, gdyż kioski po początkowym nieśmiałym pojawianiu się na większych lotniskach zniknęły z nich całkowicie, stanowiska odprawy nadal pracują jak pracowały, a opłata, choć początkowo miała być łatwa do uniknięcia (czyt. około 1/3 biletów miała być z niej w zwolniona) permanentnie pojawia się na coraz większej liczbie tras. Co więcej, Ryanair zaczął stosować fajny chwyt z obniżaniem ceny, która ostatecznie robiła się droższa. Przykładowo jednego dnia oferowała bilety za €5, a następnie ogłosiła obniżki nawet do 40% wartości z poprzedniego dnia. Tylko że poprzedniego dnia wiele biletów było pozbawionych opłaty za odprawę przez internet, a tego prawie wszystkie ją zawierały. Koniec końców pasażer zamiast pięciu Euro musiał zapłacić 3 (promocja) i kolejnych 5 (check-in fee) co w sumie dawało kwotę €8. Fajnie nie? Moja najnowsza wycieczka do Alicante zaowocowała kilkoma innymi ciekawymi informacjami. Otóż sieć w ciągu ostatnich kilku dni informowała o nader intensywnych kontrolach na lotniskach finalizujących się w zmuszaniu pasażerów do płacenia dodatkowych opłat nawet, jeśli tego nie musieli robić. Sytuacje wynikające z oczywistego błędu w systemie odprawy internetowej Ryanair zostały wyeliminowane, ale szczegółowe kontrole dotyczące bagażu podręcznego są dużo intensywniejsze niż choćby w listopadzie. Co więcej, podobno od marca upierdliwość pracowników obsługujących loty Ryanair ma wzrosnąć przy okazji zwiększenia lotów w ciepłe rejony Europy. Z jednej strony rozumiem, gdyż wnoszenie trzech sztuk bagażu podręcznego (a widziałem takie przypadki np. w Hiszpanii czy Irlandii) jest przesadą, ale strony się teraz zupełnie odwróciły i wiele nerwów może się niepotrzebnie pojawić z powodu różnej interpretacji słów „komfortowo pasuje” przy procedurze umieszczania bagażu podręcznego w koszyku. No cóż, jak to często powtarzam, linia prowadzi politykę skrajną, więc na skrajne sytuacje pasażerów naraża.
Podsumowując, Ryanair rzeczywiście staje się linią coraz droższą i coraz ciężej jest znaleźć bilety w śmiesznie niskiej cenie. Dlatego chętniej zapatruję się na Wizzair, który w ostatnich miesiącach bardzo szaleje ze swoimi promocjami, więc loty startujące i kończące się we Wrocławiu przez najbliższe pół roku będę wykonywał raczej na jej pokładach właśnie :-)

czwartek, 17 grudnia 2009

Komentarz po "magicznej środzie"

Ufff.... nareszcie nadszedł ten dzień! Tak sobie pomyślałem budząc się wczoraj około godziny 1100. Wreszcie odbyły się zapowiadane konferencje prasowe i teraz trzeba się szybko podłączyć do sieci, aby dowiedzieć się co na nich zostało zapowiedziane.
Ale o co chodzi? Chodzi o to, że od prawie tygodnia światek fanów lotnictwa nisko-kosztowego huczał od wszelkich plotek, domysłów i wróżenia z fusów. Nasilił się bowiem temat pierwszej bazy irlandzkiego przewoźnika Ryanair w naszej części Europy. Podobnie jak kilka miesięcy temu znów zapowiedziano konferencję prasową u jednego z kandydatów – lotnisku w podkrakowskich Balicach. Tylko że poprzednio świętowano n-tego pasażera lądującego w Krakowie, a tym razem otwarcie baz... ale na półwyspie Iberyjskim ;)
Pomijając lokalny klimat podwawelskiego grodu jeszcze ciekawiej zapowiadała się druga konferencja – zapowiedziana przez Wizzair w jednym z warszawskich hoteli. W planie miało być omówienie sytuacji w bazach tego przewoźnika w stolicy, Katowicach, Gdańsku, oraz jeszcze innym mieście. Chociaż temat był podany, na każdym forum zaczęto spekulować w najlepsze. Najbardziej rozbawiło mnie rozdawanie nowych tras dla drugiej bazowanej w Poznaniu maszyny, chociaż póki co nic nie wiadomo kiedy takowa do niej przybędzie? Pokuszono się nawet o takie zachcianki, jak technicznie prawie niemożliwe trasy pokroju Rzeszów-Londyn Luton czy krajówka łącząca Podkarpacie z Wielkopolską. Niemożliwe, ponieważ na pierwszej trasie obecny jest już Ryanair a tajemnicą poliszynela jest fakt, że te dwie linie lotnicze nie nakładają się na zajętych już kierunkach. Druga była zabawnym kontrargumentem na fakt, że opcjonalna trasa Poznań-Luton-Rzeszów-Luton-Poznań jest niemożliwa do wykonania przez jedną ekipę pokładową, której czas dziennej pracy limitowany jest przez pewne przepisy. Warto tutaj też wspomnieć, że nisko-kosztowi przewoźnicy tworzą tak swoje trasy, aby ich pracownicy zaczynali i kończyli pracę w tej samej bazie. Ale ratujący wątpliwą teorię Luton-Rzeszów kontrargument raczej jej nie wzmocnił. Tak na boku, osobiście jestem dużym zwolennikiem tras krajowych realizowanych przez tanich przewoźników. Z wielką zazdrością patrzę na sytuację w Hiszpanii (mnóstwo połączeń krajowych z Madrytu realizowanych przez Ryanair lub Vueling) czy Włoszech (podobnie tylko że na pokładach EasyJet, Ryanair i do niedawna również MyAir). Co więcej, sądzę, że trasy krajowe w Polsce nie są niemożliwe. Jednak na pierwszy rzut bardziej proponowałbym lot Kraków-Gdańsk, Gdańsk-Wrocław, czy Wrocław-Warszawa, które mają swój potencjał w ilości mieszkańców, jak też przeciwnika z jakim można łatwo wygrać w danej konkurencji (na dwóch pierwszych latał regionalny JetAir, a ostatnia jest jednym z najbardziej dochodowych lokalnych kierunków LOTu). Dodatkowe zamieszanie wśród domysłów wprowadzał również portal pasażer.com, który jeszcze w poniedziałek przy pomocy pewnych chwiejnych założeń za pewniaka do bazy Wizzaira ogłosił Rzeszów. Podchwyciły to lokalne gazety, podkręcając klimat zabójczej konkurencji między regionami na wieść o tym, że Bydgoszcz nagle ma zamiar rozdysponować pewną sumkę pieniędzy na otworzenie nowych połączeń lotniczych. Panowie – nie tak się ten interes prowadzi! Plotkarskie informacje powinny pozostać przy fotelu, przy którym się je usłyszało. Niestety rozeszły się one na cały salon fryzjerski i szczerze przeglądanie każdego forum które na chwilę zmieniły się w takowe zbiorowiska „informacji i planów zaskakujących” stało się męczące i wręcz nudne. Dlatego też wspominając moje przebudzenie się w środowe przedpołudnie czułem swoistą ulgę...
Ale co w końcu powiedziano? Jak wspomniałem wcześniej – w Krakowie świętowano otwarcie baz w hiszpańskiej Maladze i portugalskim Faro. I co z tego? :D Otóż to z tego, że cztery planowane do zbazowania samoloty w Maladze będą wykonywały loty m.in. do Krakowa i Wrocławia. Kraków kolejny raz cieszy się z ciepłego kierunku, Wrocław dziwi się ze swojego przydziału. Dziwi, ponieważ plotki o rozmowach na temat „tajemniczego” iberyjskiego kierunku pojawiły się już we wrześniu. Niemniej domysły ostatnich dni zupełnie pomijały Wrocław a tu bach – doszła jeszcze Bolonia. Z tym kierunkiem sporo zamieszania było w połowie października, kiedy to na mapie połączeń Ryanair pojawiła się kreska łącząca te dwa miasta. Niestety jakiś tydzień później system rezerwacyjny zamilkł na dobre w tej kwestii i pomyśleliśmy sobie że to był błąd informatyczny. Jednak nie :-) Szczerze informacja o Bolonii ucieszyła mnie dużo bardziej niż o Maladze. Malaga bowiem będzie kierunkiem typowo letnim – o częstotliwości lotów 2 razy w tygodniu która uniemożliwia krótki i tani wypad. Co więcej, Malaga nie daje możliwości przesiadek w miejsca, mnie interesujące. A do tego prawdopodobnie po wakacjach zostanie zawieszona, jak to zazwyczaj bywa z letnimi destynacjami. Bolonia natomiast jawnie pokazuje, że Ryanair poczuł we Wrocławiu konkurencję z okazji otwieranej tam bazy Wizzair. Zauważył, że nie jest już monopolistą i że czasy ścinania częstotliwości połączeń do niezbędnego minimum celem podwyższania cen już się skończyły. Zaczął więc powoli walczyć o wrocławski rynek otwierając konkurujący z Wizzairowym Oslo Trop (TRF) kierunek Wrocław-Oslo Rygge (RYG), a teraz na przekór istniejącej Wrocław – Bolonia Forli (FRL) trasę do swojej bazy w Bolonii (BLQ). Zapowiada się więc spora konkurencja na tych kierunkach, a dla pasażerów finalizować się to będzie w jeszcze tańszych biletach :-) Kraków natomiast w prezencie dostał trzeci włoski kierunek jakim jest popularna w Polsce Piza. I tyle – nici z bazy. Jednak na otarcie łez kolejny raz (od już przynajmniej czterech lat) zapowiedziano rychłe otwarcie pierwszej bazy Ryanair w Europie Środkowowschodniej i oczywiście Kraków jest „bardzo mocno brany pod uwagę”. W ciągu ostatnich trzech miesięcy to samo można było usłyszeć od Ryanair w stosunku do Gdańska, Bydgoszczy i Wrocławia ;)
Dużo więcej spodziewano się natomiast po konferencji Wizzair. Żadna rewolucja jednak nie nastała - linia podsumowała tylko działania podejmowane w ciągu ostatnich kilku miesięcy w naszym kraju formując je w spójny plan stania się linią przewożącą najwięcej pasażerów na Polskim rynku. W ten sposób każda z baz – Katowice, Warszawa i Gdańsk – dostały po jednym samolocie na wiosnę, Wrocław w marcu stanie się bazą dla jednej maszyny tego przewoźnika, dodatkowo Wizzair zadebiutuje na lotnisku w Łodzi. Wybór ten był poniekąd zaskakujący, gdyż linia ta posiada cztery zbazowane samoloty w pobliskiej Warszawie i bardziej spodziewałbym się rozwoju w pozostałych bazach (np. Poznań i Wrocław) niż wejścia na nowy grunt podcinając jednocześnie tym samym własne skrzydła. Ale fakt się stał – Łódź się cieszy. Cieszą się też Katowice, gdyż z nową maszyną dostały m.in. trzy świetne kierunki: Bergen w Norwegii, Madryt i Pizę. Wprawdzie Piza już na samym początku napotka na silną konkurencję ze wspomnianym wcześniej połączeniem z Krakowa. Jednak trasa do Madrytu jest pierwszą tego typu z Polski i szczerze mam dużą nadzieję, że okaże się strzałem w dziesiątkę. Wtedy otwarcie tego kierunku z innych Polskich baz będzie bardzo możliwe, a to pozwala na świetne i tanie przesiadki na loty po całym Półwyspie Iberyjskim, Maroku i Wyspach Kanaryjskich!
Niby dwie proste konferencje prasowe a tyle pisania. Emocje zaczynają wreszcie nieco opadać, jednak pojawiają się kolejne plotki i analizy. Nie można przeoczyć zwiększonego ruchu na rynku przewoźników nisko-kosztowych w Polsce. Wizzair zaczyna się okopywać i intensyfikować swoją obecność w całej Europie Środkowo-wschodniej. Przygotowuje się do nieuchronnego wejścia na ten rynek przez piekielnie agresywnego gracza, jakim jest Ryanair. Ten bada rynek bardzo skrupulatnie, gdyż męczą go koszty prowadzenia swoich baz na drogich Wyspach Brytyjskich, Irlandii czy w Niemczech. Woli przenieść swoje samoloty na tańsze południe i wschód Europy i nie zamykać intratnych i popularnych już tras. Dlatego sonduje swoje możliwości w Polsce, Słowacji, Czechach czy na Węgrzech. Jednym z najważniejszych kandydatów są Kraków i Bratysława. Kraków, który przeznaczył ze swojego budżetu znaczną kwotę na promocję wśród turystów zagranicznych, bardzo obniżył swoje stawki lotniskowe i w przeciągu niecałego roku otrzymał kilkanaście nowych połączeń. Jednak według mnie otwarcie bazy tam byłoby według mnie błędem. Prezes lotniska w Balicach, Pan Pamuła, ma bowiem ściągać turystów do Krakowa, co już osiągnął. Zgodzenie się na bazę Ryanair jest jednocześnie zgodzeniem się na kilkuletnie wydawanie pieniędzy na dopłaty i otwieranie nowych połączeń przynoszących niewiele turystów do Małopolski. No bo przecież są już bezpośrednie połączenia z najważniejszymi i najbogatszymi ośrodkami jak Paryż, Rzym, Mediolan, Berlin, Frankfurt, Dusseldorf, Barcelona, Wiedeń, Bruksela, Amsterdam, Sztokholm, Oslo, czy cała siatka z Irlandią i Wielką Brytanią. Nowe połączenia, które mogłyby być otwarte, to przede wszystkim dogodzenie mieszkańcom Małopolski w miejsca dla nich atrakcyjne turystycznie a przecież nie na to zostały przekazane fundusze. Teraz trzeba zainwestować bardziej na wschód – Moskwa, Ryga, Helsinki, Kijów, Budapeszt, Sofia... Według różnych źródeł, wczorajsza konferencja była kolejną „przy okazji”. Przecież Kraków świetnie się rozwinął w siatce połączeń Ryanair, więc jest co „świętować”. A prawdziwym celem przybycia do Krakowa jednego z ważniejszych menedżerów tej linii jest ustalanie pewnych faktów które zdecydują o ulokowaniu, bądź nie, kilku samolotów pod Wawelem. Decyzje jeszcze nie zapadły – cokolwiek nowego dowiemy się prawdopodobnie w nowym roku i kropka końcowa. Bratysława natomiast została poddana przez Wizzair. Ta była baza upadłego SkyEurope posiada sporą wyrwę w połączeniach lotniczych, którą od ostatnich kilku miesięcy bardzo intensywnie próbuje zapełnić Ryanair. Ale czy Słowacy będą chętni na dopłacanie do interesu Ryanair? Coś tam w międzyczasie przebąkuje się o pewnych szansach dla Bydgoszczy czy Rzeszowa. Linie nisko-kosztowe latają bowiem tam, gdzie mogą najwięcej zarobić. Jednak planowane dopłaty z budżetów województw Podkarpackiego czy Kujawsko-Pomorskiego wydają się być jeszcze za małe na stworzenie baz w ichniejszych lotniskach.
Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie cieszę się ze zwiększenia konkurencji na naszym rynku i staram się zarażać całe moje otoczenie podróżowaniem tylko po to, aby te nowe połączenia były odpowiednio zapełnione przez pasażerów!

wtorek, 29 września 2009

Nowa baza w Polsce?

W poniedziałek w internecie pojawiło się sporo bardzo interesujących plotek na temat Portu lotniczego we Wrocławiu. Otóż jak oficjalnie poinformowano, we środę na lotnisku odbyć się ma konferencja linii lotniczej Wizzair, na której będzie obecny między innymi jej wiceprezes John Stephenson. Momentalnie pojawiły się pytania, co w jej trakcie zostanie ogłoszone? Przykładem ostatnich konferencji w Krakowie świętowanie milionowego pasażera, pokazowy foch i całkowite wycofanie się z Wrocławia, dorzucenie kilka tras, czy może otwarcie nowej bazy? Kilka plotek mówi, że prawdopodobnie to ostatnie...


Co daje baza na lotnisku? No cóż, po pierwsze kilka nowych miejsc pracy. Otóż nocujące samoloty należy obsłużyć, wyczyścić, czasami naprawić, a następnie przygotować do pracy na następny dzień. Po drugie - pewne połączenia lotnicze. Ponieważ jeśli dana linia lotnicza wybiera pewne miejsce na swoją bazę, inwestuje w nią określoną sumę pieniędzy i wycofać się z tej lokalizacji nie jest już tak łatwo. W ten sposób prawie zawsze bazowane tam maszyny obsługują ruch wyłącznie dla tego lotniska. Wiąże się to również z bardziej atrakcyjnymi kierunkami lotów. Wcześniej bowiem samoloty przylatywały do Wrocławia z innych baz, które znajdowały się w obytych miejscach typu Londyn, Bruksela, Sztokholm czy Dublin. Natomiast nie było co marzyć o połączeniach do np. Wenecji, Paryża, Chorwacji lub na Majorkę, gdyż żadna z przylatujących na to lotnisko linii nie posiadała tam swojej bazy.


Czemu Wizzair mógłby nie otwierać we Wrocławiu swojej bazy? Głównym powodem jest szczątkowa obecność linii na tym lotnisku. O ile dobrze pamiętam, wcześniej operował dolatując z lotnisk Doncaster-Sheffield, Dortmundu i obsługującego Londyn - Luton. Od początku tego roku ostała się tylko ostatnia z wymienionych potwierdzając tym samym, że Wizzair woli swoje maszyny posyłać na inne trasy. Po kolejne, Wizzair jest małą firmą z bardzo poważną wizją rozwoju. Niedawno naprędce otworzyli bazę w Pradze starając się jak najszybciej wskoczyć w dziurę pozostawioną po wyrzuconym z tego lotniska Sky Europe. Jak wiadomo, nowa baza wiąże się z zakupem nowych samolotów, które do Wizzair przychodzą w ilościach raptem 3, 4 rocznie. Dlatego też rozkład lotów przeszedł wtedy kompletną renowację aby znaleźć jak najwięcej czasu na nowe połączenia z Pragi, w której później miały być osadzone trzy maszyny. Do tego plotki mówiły o podobnym przejęciu schedy po Sky Europe na lotnisku w Bratysławie, które również wymagałoby kilku maszyn. Nie wspominając już o potrzebach mniejszych baz jak np. w Sofii, Katowicach, Gdańsku, czy Poznaniu. Skąd więc wziąć na to wszystko maszyny?
Inna sprawa to fakt, że podobna plotka o założeniu tam bazy wypłynęła niemal równo rok temu. Jak czas pokazał, była ona wyłącznie plotką... Co więc zmieniło się do tego czasu?


Czemu Wizzair mógłby otworzyć we Wrocławiu swoją bazę? Ponieważ pomimo słabej obecności we Wrocławiu, zna ten rynek doskonale. Chociaż jest linią węgierską, swoją działalność opiera na całej środkowowschodniej części Europy. Bardzo intensywnie zainwestował w Rumunię i Węgry. Stosując kruczki prawne jako pierwsza linia nisko kosztowa pojawił się na rynku Ukraińskim. W końcu Polska jest jego krajem największych zysków, gdyż tutaj ma swoją największą bazę - Katowice, oraz pomniejsze w Warszawie, Gdańsku i Poznaniu. Wycofanie się z Doncaster i Dortmundu na początku tego roku mogło być kierowane próbami znalezienia wolnych maszyn dla Pragi. A warto tutaj dodać, że kierunki te były popularne i często wybierane przez pasażerów. W końcu plotki od samych pracowników firmy głoszą, że pojawiły się oferty pracy z przenosinami do Wrocławia. Dodatkowo na konferencji będzie jedna z ważniejszych osób w firmie, czyli z głupio by było aby przyjeżdżała podając jakąś mało istotną informację...


Całości smaczku nadaje natomiast wczorajszy artykuł w Polska - Gazecie Wrocławskiej dotyczący powrotu do rozmów o otwarciu bazy lotniczej we Wrocławiu przez... Ryanair!

Widzimy potencjał we wrocławskim lotnisku i chcemy kontynuować współpracę - deklaruje Colin Casey, odpowiedzialny w Ryanair za Europę Środkową. - Baza naszych samolotów tutaj sprawiłaby, że z Wrocławia można by latać praktycznie do całej Europy.

Przypomnijmy, pierwszym polskim lotniskiem na który przyleciał Ryanair, był właśnie Wrocław. Pierwszym hiszpańsko polskim kierunkiem realizowanym przez Ryanair był Barcelona Girona - Wrocław. Ostatnio miasto to też jako jedyne w Polsce dostało połączenie z Rzymskim lotniskiem Ciampino. W chwili obecnej realizuje 13 połączeń, od kilku lat posiadając statut jednego z najbardziej uczęszczanych lotnisk niebazowych. Dlatego też od tego czasu permanentnie przyznany ma status "prawie bazy" obok lotnisk Oslo-Torp, Paryż-Beauvais, Wenecja-Treviso, Bratysława, Malta czy Eindhoven. Niemniej Ryanair jest bardzo ciężkim graczem na rynku niejednokrotnie szantażując, że zamknie swoją bazę (niedawna informacja dotycząca lotniska Düsseldorf-Weeze), lub skasuje większość połączeń (zeszłoroczna sytuacja dotycząca między innymi Krakowa i Rzeszowa) jeśli pewne prawo nie będzie zmienione pod ich dyktando, lub jeśli nie otrzymają dotacji publicznej. W przypadku braku tej ostatniej, Ryanair tylko ogłaszał że "obserwuje" poczynania Wrocławia nie przejmując się jednocześnie, że przy okazji bardzo obcina częstotliwość niektórych swoich połączeń (w ciągu ostatniego roku zmniejszenie częstotliwości lotów do Shannon, Dublina, Düsseldorf-Weeze, Frankfurt-Hahn, bądź skasowanie lotów do Bournemouth i Stockholm-Skavsta). Niemniej do niedawna Wrocław był uważany za pierwszą potencjalną bazę Ryanair w tej części Europy. Dlatego też na forach internetowych pojawiły się już opinie, że wejście Wizzair do Wrocławia byłoby pierwszym tak poważnym starciem z Ryanair. Jak historia pokazuje obie linie starały się dotąd unikać bezpośredniego starcia tworząc swoje bazy i siatkę lotów w odmiennych miejscach. Jednak z drugiej strony pojawiła się również informacja, że Wizzair chciałby odpuścić sobie Bratysławę (prawdopodobnie zajętą później przez Ryanair, który zapowiedział na dniach uruchomienie lotów Bratysława-Paryż) skupiając się na Wrocławiu właśnie. Poza tym niema co się oszukiwać, wejście Wizzair do Wrocławia nie będzie natychmiastowe, oraz najprawdopodobniej na początku lotnisko może liczyć na co najwyżej jedną maszynę. Oznacza to loty na około siedmiu kierunkach, wśród których jednym tchem oprócz obecnego Londynu-Luton można wymienić Dortmund, Doncaster (2x powrót do starych tras Wizzair), Cork (popularne połączenie realizowane niegdyś przez CentralWings + wysokie ceny Ryanair na podobnej trasie Wrocław-Shannon), Oslo (po wycofaniu się z tej trasy Norwegiana), Sztokholm (ostatnie spektakularne wycofanie się z tej trasy Ryanair), oraz długo oczekiwany Paryż. A w dodatku są jeszcze niezbyt wyszukane połączenia do np. Wenecji, Mediolanu, Memmingen, Eindhoven, Malmö czy Madrytu. Żadna z tych tras oczywiście nie pokrywa się z aktualną propozycją Ryanair.

Czas pokaże. Post ten piszę na dzień przed planowaną konferencją opierając się na forumowych, oraz prywatnych informacjach. Nie ukrywam jednak, że bardzo liczę na bazę kogokolwiek, gdyż bardzo się ona Wrocławiowi należy i ułatwi mi dostęp w różne części Europy. Wprawdzie Wizzair nie wszedłby z takim impetem i nie otworzyłby tylu tras w mniej znane miejsca co Ryanair, jednak mogłoby to również uruchomić pewien proces konkurowania ze sobą obu linii. Naturalnie spowodowałoby to obniżenie cen biletów. Oby zostało to dobrze rozegrane i obym jutro był szczęśliwy...